Tag:

norwegia

Lodowcowe jezioro Lovatnet

by Agnieszka

Jezioro Lovatnet jest imponująco piękne, nierealne, turkusowe, perłowo czyste. Otoczone wysokimi szczytami gór. Jego dolina była światkiem największych katastrof Norwegii. Na jego powierzchni wciąż widać blizny, mimo to jest jednym z najpiękniejszych jezior lodowcowych Norwegii.

Znajduje się w gminie Stryn w hrabstwie Westland tuż za miasteczkiem Loen w rejonie Song og Fjordane. Niedaleko drogi nr Fv 60. Jezioro ma powierzchnię 10,4 0 km² i długości 11 km, w najgłębszym miejscu dno jeziora sięga 138 m.

Woda z Lodowców

Jego wody płyną z lodowców Jostedalsbreen i Tindefjellbreen do doliny Lodalen. Z Lovaten woda płynie rzeką Loelva do samego Nordfjordu. Lodowce spływające do jeziora barwią krystaliczną i szmaragdową wodę niczym wody rajskich plaż. Woda jest intensywnie czysta i bardziej zielona niż porastająca brzegi roślinność. 

Droga rozpoczyna się od pięknego hotelu Aleksandra w Loen, niedaleko Loen SkyLift. Szosa jest wąska, jednokierunkowa z zatoczkami umożliwiającymi mijanie się aut. Im dalej pojedziesz tym piękniej. Po drodze zobaczysz kempingi z najpiękniejszymi widokami, starą farmę, a także parkingi i kąpieliska.

Dolina Lodalen

Na końcu drogi znajduje się dolina Lodalen i parking, ale i rozpoczyna się płatna droga, która prowadzi do kawiarni Kjenndalsstova. A od niej zaledwie 10-cio minutowy spacer do panoramy Lodowca Kjenndalsbreen.

Tragedia w dolinie Lodalen

Ale wygląd myli. Bo to, czego na pierwszy rzut oka nie widać z Lovatnet, to tragedia, która rozegrała się w dolinie Lodalen. Tam, gdzie teraz znajdujesz spokój i piękną przyrodę, kiedyś miały miejsce najbardziej gwałtowne osuwiska w historii Norwegii. 

Ze względu na wysokie, strome szczyty górskie, lawiny nie były rzadkością w dolinie Lodalen. Już około XIV wieku pierwsze gospodarstwo zostało całkowicie zniszczone.

  • W 1755 roku wielka lawina kamieni ponownie zniszczyła wszystkie gospodarstwa Helset, pokrywając metrową warstwą śniegu ludzi, zwierzęta, resztki zabudowań. 
  • W 1855 roku osuwisko zniszczyło kolejną farmę Raudi, ale na szczęście nikt nie zginął.
  • W 1905 roku nocą, 15 stycznia, między 23 a 24 godziną, kawałek 100 metrowej skały, o szerokości 50 metrów i 10 metrów grubości oderwał się od tysiąc metrowej góry Ramnefjellet i zwalił się powodując ogromną 70 metrową falę przypływową, która zalała wioski na końcu Lovatnet. 

Bødal i Nesdal

Do tej pory bezpieczne, otoczone równiną i pastwiskami pozostawały nietknięte, ale tej godziny wszystko się zmieniło. 500 tysięcy metrów sześciennych skały o wadze 125 tysięcy ton przykryło wioski, a domy zmiażdżyło. Reszta 870 tysięcy ton masy skalnej trafiło do wody.

Z 61 mieszkańców tylko 9 osób przeżyło tą straszną katastrofę, co najmniej 50 domów zostało zmytych do jeziora i roztrzaskało się na zapałki. Fala tsunami zabiła zwierzęta gospodarcze konie, krowy, owce. Wszystkie hangary z 80 łodziami, zostały zmiecione z brzegu i przykryte błotno- śniegowym szlamem. Większość ciał zabrała woda jeziora i nigdy nie odnaleziono.

Ci, którzy przeżyli, przez długi czas musieli dochodzić do siebie po urazach, smutku i utracie WSZYSTKIEGO, ale w końcu to oni odbudowali farmy. Tym razem trochę dalej w głąb lądu.

To był okres rozkwitu osady. Turyści licznie przybywali do wioski by zobaczyć krajobraz po rumowisku i ludzi, którzy przeżyli. I tak wszystko trwało 31 lat.

Kilka osób rozważało przeprowadzkę z tego miejsca po osuwisku, ale wszystkie gospodarstwa zostały odbudowane. Geolodzy nie spodziewali się kolejnych osuwisk i zakładano, że woda została wypełniona tak dużą masą, że nie dojdzie do tak dużej fali pływowej, gdyby góra miała się ponownie zapaść. Wszystkim wydawało się to mało prawdopodobne, że ta sama góra zawali się dwukrotnie. 

Ponowne osuwisko

Do 13 września 1936 roku, nad ranem, natura ponownie uwolniła swoją straszliwą moc, tym razem znacznie mocniej i tragiczniej i to w tym samym miejscu. Niszcząc wszystkie 12 farm. Tym razem życie straciły 74 osoby. Kolejne 41 ofiar nigdy nieodnalezionych spoczęło na dnie jeziora.

Kawałek skały dwa razy większy od Wieży Eiffla oderwał się i wylądował w jeziorze. Szacunkowo 1 milion metrów sześciennych skały, która spadła z łoskotem, spowodowała tak gwałtowne tsunami, że środki podjęte wcześniej przez mieszkańców przestały być skuteczne. Wszystkie gospodarstwa zostały zniszczone. Setki hektarów zostało zasypanych piaskiem i kamieniami i uznano za bezużyteczne.

Ocalały z katastrofy

Jedną z osób, która przeżyła skutki tsunami był Anders Bødal. W chwili katastrofy miał 12 lat. Udało mu się pobiec wysoko w góry. W wyniku katastrofy stracił 14 bliskich mu osób. Przez wiele lat był dyrektorem szkoły w Kaupanger. Przez lata opowiadał o katastrofie, która wstrząsnęła jeziorem Lovatnet.  Anders zmarł w wieku 87 lat w 2012 roku.

Mawiał: „Dla mnie to dobrze, że nie odnaleziono żadnego z moich, żebym ich pamiętał tak, jak żyli. Ponieważ ci, których znaleziono martwych, tak źle wyglądali, że moje wspomnienia byłyby znacznie gorsze”

Lodalsulykkene

Tragedia z 1936 roku jest jak dotąd największą klęską żywiołową, jaka kiedykolwiek nawiedziła Norwegię. Katastrofy noszą nazwę Lodalsulykkene. Po 1936 roku w tych okolicach nie zamieszkał już nikt w obawie przed katastrofą. Okolica została nazwana przeklętą. Będąc tutaj poczujesz ciszę i ciężką atmosferę tych tragicznych dni, zobaczysz jej ogrom na własne oczy.

Dziś większość ludzi, którzy przeżyli katastrofę w 1936 roku, już nie ma, większość znalezionych ofiar pochowano na cmentarzu oraz wzniesiono pomnik nagrobny i tablice pamiątkową również dla tych, którzy zaginęli na zawsze. 

Tablica pamięci

Na ostatnim parkingu znajdują się również tablice informacyjne oraz miejsce pamięci tych, którzy w tym miejscu zginęli. Jest tam m.in. tablica z nazwiskami wszystkich z 135 ofiar osuwisk w Lovatnet.

Zejdź od parkingu w dół doliną, ścieżką medytacyjną, aż zobaczysz pozostałości po tsunami, czyli m.in. wrak parowca Lodølen, a raczej jego zardzewiały szkielet, który został podniesiony przez 40 metrową falę i wyrzucony 300 metrów w górę. W oddali ujrzysz biały krzyż na rumowisku z ogromnych głazów.

Ta dolina była światkiem najgorszych kataklizmów zarejestrowanych w Norwegii. Góry w Norwegii są wysokie i strome, a lawiny i osuwiska są częstym zjawiskiem. Jednak podziwiających jej piękno jest dużo. Bo to jednocześnie miejsce zadumy i zachwytu.

Dojazd

Swoją podróż zacznij od miasteczka Stryn, gdzie dojedziesz drogą Rv 60, następnie kieruj się na Loen, by w ciągu 10 minut być na miejscu.  

Droga rozpoczyna się od pięknego hotelu Alaksandra w Loen, niedaleko Loen SkyLift, jest wąska, jednokierunkowa. Droga na Lodalen drogą Fv 723 z zatoczkami umożliwiającymi mijanie się aut. Im dalej pojedziesz tym piękniej. Po drodze zobaczysz kempingi z najpiękniejszymi widokami, starą farmę, a także parkingi i kąpieliska.

  • Płatna droga koszt: 70 nok auto osobowe, 200 nok kamper (2022 rok).
  • W książce „Lodalen – fager og færleg” Sigurda Nesdala ocaleni opowiadają o katastrofie, którą przeżyli. 
  • Dziś w Bødal jest jeszcze jedna zamieszkana farma, ale w Nesdal już nie ma nikogo.
0 Email

Van Life Zimą

by Agnieszka

Jak przeżyć w vanie zimą w Norwegii?

Kiedy ruszyliśmy na północ przetrwaliśmy naprawdę niskie temperatury. Nie będziemy udawać, że Van Life w zimnym klimacie jest łatwy i komfortowy. To jednak ma swój urok.

Jednak musisz przygotować odpowiednio siebie i swojego vana na zimowe warunki. My wytrzymaliśmy w -21 stopniach, dlatego teraz wiemy, że Van Life zimą jest wyjątkowy.

Zdarzyło się nam używać łańcuchów, a ogrzewanie musiało pracować cały czas bez ustanku, zamarzła nam też woda. 

Można powiedzieć, że jesteśmy już w tym dość zaprawieni. Mamy więc nadzieję, że te wskazówki dotyczące zimowej awangardy pomogą Ci zachować ciepło podczas przygody w zimowej krainie czarów!

Opowiemy Ci jak sprostaliśmy innym wyzwaniom, przed którymi staliśmy i jak je rozwiązaliśmy. Mamy nadzieję, że dzięki naszym wskazówkom ułatwimy Twoją podróż.

ZimoVanie w Vanie

Okazało się to o wiele trudniejsze niż latem. Nic nie jest łatwe, np. znalezienie:

  • wody (krany zakręcone lub zamarznięte),
  • miejsca na nocleg (miejscówki zasypane śniegiem lub nieprzejezdne),
  • słońca a nawet dnia. 

Dni są krótkie i dużo czasu spędza się w szczelnie zamkniętym przed mrokiem i zimnem samochodzie niczym sardynki w puszce. Powietrze w vanie jest suche a majątek kosztuje ogrzewanie 24h na dobę.

To jednak jak mantrę powtarzać będziemy. Warto!

Odpalanie auta zimą

Bardzo ważne jest dbanie o auto zimą, tak by służył w tym zimnym klimacie bez zastrzeżeń Ty też musisz o niego dbać lepiej niż latem więc:

Zanim odpalisz auto:

  • Przekręć stacyjkę dwa lub trzy razy by pogrzać świece.
  • Zwróć uwagę na żółtą kontrolkę i poczekaj aż zgaśnie.

Po odpaleniu auta

  • Przyciśnij kilkakrotnie hamulec by sprawdzić, czy jest sprawny.
  • Sprawdź hamulec ręczny czy nie zamarzł. (Spróbuj go rozruszać na biegu w przód i w tył).

Akumulator hotelowy

Bardzo ważną rzeczą jest sprawdzanie akumulatora przed postojem (noclegiem), ponieważ nam zdarzyło się wyczerpać akumulator i musieliśmy odpalić silnik by ogrzewać auto, jeśli stanie się to w nocy, zagwarantujesz sobie przerwę w dostawie snu.

Czy samochód 4×4 jest niezbędny do zimowych przygód van life?

Ostatni czas zimy spędziliśmy na polowaniu na śnieg. Jeździliśmy też dużo po lasach i odległych miejscach szukając zacisznych miejsc na nocleg. Jeździliśmy w każdych warunkach, po gołoledzi, świeżym, ubitym i ciężkim lepiącym śniegu, puchu śnieżnym i po zalodzonych drogach.

Wjeżdżaliśmy na możliwe wysokości nawet powyżej 800 metrów, pod górę. Dojechaliśmy prawie wszędzie tam, gdzie chcieliśmy dojechać mając na uwadze, że to nie pług ani skuter śnieżny.

Zdarzyło nam się używać łańcuchów, ale głównie pod strome wjazdy i zjazdy dla komfortu i bezpieczeństwa. Więc wiemy, że można. Ale jeśli możesz sobie na nie pozwolić to będzie jeszcze lepiej.

Bo choć my jeszcze nie utknęliśmy to skrajnych sytuacji było wiele i pewnie w końcu to się nam przydarzy. 

Dlaczego nie mamy opon z kolcami jeżdżąc zimą po Norwegii?

Kolce są bardzo popularne ma północy Norwegii, tam drogi są bardzo wymagające i takie opony to często konieczność. Ale na południu Norwegii takie opony to już jest Twój wybór.

Mamy bardzo dobre opony zimowe, ale nie zdecydowaliśmy się na kolce z trzech powodów.

  • Podatki wjazdowe do miast (płacisz frycowe z powodu eksploatacji nawierzchni),
  • Opony z kolcami musielibyśmy wymienić znacznie szybciej niż te bez kolców, które mamy. 
  • Głośność podczas jazdy. Zimowe opony bardziej huczą na drodze.

Kiedy można używać opon z kolcami w Norwegii?

Kolce w oponach możesz używać tylko od 1 listopada do pierwszej niedzieli po Wielkanocy włącznie. 

W Nordland, Troms i Finnmark opon z kolcami możesz używać tylko od 16 października do 30 kwietnia włącznie. 

Opony zimowe bez kolców możesz używać przez cały rok.

Nie możesz używać opon letnich na drogach zimowych, ponieważ opony letnie nie mają wystarczającej przyczepności na lodzie i śniegu.

Opony to bezpieczeństwo, letnie zamieniają się w łyżwy pod wpływem zimna, bo twardnieją, a bieżnik nie odprowadza odpowiednio wody. 

W razie potrzeby dozwolone jest używanie opon i łańcuchów z kolcami poza tymi datami. Jeśli używasz opon z kolcami, pojazd musi mieć opony z kolcami na wszystkich kołach.

Czy zimowe opony są konieczne w Norwegii?

Tak, tak, tak i jeszcze raz tak.

Opony są ważniejsze niż napęd 4×4 czy łańcuchy.

Opony wielosezonowe to rozwiązanie jedynie do miejskiej jazdy, nie do jazdy po górskich i lodowych drogach Norwegii.

Łańcuchy śniegowe brać czy nie brać.

Musisz wiedzieć, że Van jest znacznie cięższy niż auto osobowe, dlatego prowadzi się go trudniej. Kiedy stracisz rozpęd na śliskim odcinku, nigdzie dalej nie pojedziesz np. na pochyłym parking do ośrodka narciarskiego lub górskiej przełęczy. Bez szans.

Bo kiedy na śliskiej drodze bus straci rozpęd, nawet gdy masz napęd 4×4, to i tak zacznie zjeżdżać. Przy założonych łańcuchach nie będziesz miał żadnego poślizgu kół i nie doprowadzisz do tej sytuacji.

Napęd na tylne koła (RWD) a napęd na przednie koła (FWD)

Napęd FWD jest lepszy do jazdy zimą. To prawda, ale dla samochodów osobowych, pustych busów, ponieważ większość jego ciężaru znajduje się z przodu. A większa masa na napędzanych kołach równa się większa przyczepność. 

Więc być może okaże się, że większa masa tylna ma większą trakcję i lepiej, jeśli Twój Van jest wyposażony w napęd na tylne koła. Van będzie miał większą przyczepność podczas pokonywania stromych wzniesień, ponieważ na tylnej osi będzie większy ciężar. 

Jeśli będziesz miał tył zbyt przeciążony możesz doświadczyć dryfowania, ponieważ przednie koła nie będą miały wystraczającej przyczepności, aby skręcić w lewo lub w prawo.

Każdy bus ma prawie 3 tony i dlatego musisz o tym pamiętać! Auto osobowe waży przynajmniej tonę mniej i dlatego tak ważne jest to, jak prowadzisz swojego Vana a nie jaki ma napęd.

Prawda jest taka, że gdy jesteś odpowiedzialnym kierowcą wjedziesz prawie wszędzie i nie będziesz musiał rezygnować z pięknych miejsc. Bez względu na to jaki masz napęd, a gdy użyjesz łańcuchów wjedziesz prawie wszędzie.

Kontrola otoczenia

Zawsze zanim chcesz wjechać w zaśnieżoną drogę, zaspę lub zrobić manewr na przysypanym śniegiem miejscu, sprawdź najpierw podłoże.

Wysiądź i skontroluj czy nic nie zostało przysypane białym puchem i czy pod śniegiem nie leży żaden kamień, bryła lodu lub inna rzecz, która może uszkodzić Twojego vana.

Ostrożność na drogach Norwegii

Uważaj na drodze. Nigdy nie jedź za blisko auta z przodu, ponieważ drogi w Norwegii sypane są kruszywem skalnym (mielona skała) i chlorkiem soli. 

Jadąc za blisko auta narażasz się na kamyki podbijane oponami auta przed Tobą lub kolcami z jego opon, które pod wpływem ucisku wypadają z ogumienia, bo możesz narazić się na uszkodzenie, pęknięcie szyby lub lamp świateł. 

Ale możesz też nie wyhamować, kiedy nie zachowasz odpowiedniej odległości.

Używaj świateł długich, nocą na drogach, pamiętaj jednak by je zmieniać, kiedy widzisz światła lamp auta z naprzeciwka, żeby nie raziły kierowców z przeciwnego pasa. Miej dobrze ustawione światła, by nie oślepiały innych.

Twój van jest wyższy niż auto osobowe, dlatego kąt padania świateł powinien być dobrze ustawiony.

Uważaj na drodze z powodu zwierząt. Zima to czas, kiedy zwierzęta schodzą z gór i żerują bliżej drogi, są mało widoczne i jest ich bardzo dużo.

Nie wyjeżdżaj na drogę autem zaśnieżonym i zalodzonym. Uważaj też na takie auta na drodze, ponieważ zamarznięty śnieg i lód może również uszkodzić komuś lub Tobie samochód a po co narażać się na dodatkowe koszty i nieprzyjemności.

Jak wjeżdżać po śnieżnym terenie?

  • Muzykę w pędzel i gaz na maxa. ŻART!
  • Dostosuj bieg i prędkość do nachylenia drogi podczas wjazdu i zjazdu.
  • Przed wjazdem pod górę oceń nawierzchnię. 
  • Zabezpiecz się łańcuchami, bo jeśli na środku wzniesienia koła stracą przyczepność, auto zacznie staczać się w dół i odruchowo wciśniesz hamulec popełnisz błąd.
  • Kiedy auto zacznie zjeżdżać do tyłu w takiej sytuacji hamuj pulsacyjnie by nie wpaść w poślizg, bo auto może zjechać z drogi.
  • Dlatego zapobiegaj takim sytuacjom i zakładaj łańcuchy. 
  • Spróbuj zachować kontrolę nad pojazdem.

Jak utrzymać ciepło w Vanie

Jeśli wybierasz się do Norwegii to licz się z tym, że temperatury sięgają poniżej -20 °C. Pozostawienie samochodu bez ogrzewania jest niemożliwe. Powinieneś cały czas mieć włączone ogrzewanie postojowe.

Olej, płyn do naczyń czy mydło w płynie zamarzną, ale najgorsze, że zamarznie instalacja wodna, jedzenie i woda do picia.

To jak szybko auto może zmarznąć? Nie ma konkretnej odpowiedzi, bo to zależy jaką masz izolację w swoim vanie i jakie są warunki atmosferyczne np. czy świeci słońce czy wieje wiatr.

W naszym przypadku ogrzewanie gazowe Truma na propan, było włączone cały czas, 24h/7, aby utrzymać temperaturę 18/20 °C wewnątrz auta.

Nigdy nie zostawiaj auta na mrozie bez włączonego ogrzewania postojowego, nawet jeśli z niego wychodzisz (np. na narty, spacer, wycieczkę, zwiedzanie), ponieważ zamarznie woda i narazisz się na duże koszty.

Pamiętaj, że łatwiej jest utrzymać temperaturę w aucie niż nagrzać wychłodzone auto. 

Izolowanie okien, czy to coś daje? 

Okna nie kempingowe i okna szoferki są najsłabszym ogniwem i jeśli nie przykryjesz ich odpowiednio, chłód będzie wdzierał się do środka i wydasz majątek na ogrzewanie, ponieważ nie zatrzymują ciepła i nie chronią od zimna.

My zabezpieczyliśmy wszystkie okna matami izolacyjnymi, do tego na czas spania zawieszamy zasłony grodziowe między kabiną kierowcy, a resztą auta. 

Grube zasłony mamy też w tylnej części na drzwiach busa.

Możesz nam wierzyć robią swoją robotę. 

Dodatkowo na wszystkich drzwiach dodaliśmy maty izolacyjne. Wygląda to nie za specjalnie, ale daje dodatkową izolację i dzięki temu, w aucie mamy nawet 20 °C i przy -20 °C mrozie na zewnątrz.

Każde otwarcie drzwi dobrze przemyśl i nie otwieraj bez potrzeby. Kierunek wiatru, do którego ustawiasz samochód też nie jest obojętny, najlepiej przodem do kierunku jazdy. 

Otwieraj drzwi najlepiej od zawietrznej. Nie będziesz miał śnieżycy w swoim samochodzie.

Kondensacja wilgoci

Wentylacja, wentylacja i jeszcze raz wentylacja.

Dobrze grzejemy wnętrze auta, ale i dobrze wietrzymy. Wietrz najlepiej w ciągu dnia lub kiedy świeci słońce.

Choć to w zimę trudne to jednak bardzo ważne. Ważne z punktu widzenia higieny również, bo kołdry, koce również potrzebują cyrkulacji powietrza.

W małym ciasnym wilgotnym pomieszczeniu to idealne środowisko dla pleśni i grzybów. Dlatego kiedy nie pada trzepiemy wszystkie pościele, koce, dywaniki i wycieraczki.

Zaopatrzyliśmy się w czajniczek z bardzo wąskim dziubkiem, by para z gotującej się wody jak najmniej wydobywała się na zewnątrz. Staramy się gotować wodę w większych ilościach i trzymamy ją w termosie by móc w każdej chwili wypić ciepły płyn nie gotując za każdym razem wody.

Wentylator, okno dachowe jest zawsze uruchamiamy lub otwieramy podczas gotowania, podczas kąpieli lub kiedy suszymy buty lub kurtki zimowe.

Nawet przy niskim poziomie wilgoci w busie spodziewaj się oblodzenia na oknach po nocy. Zazwyczaj na 15 lub 30 minut przed wyjazdem zdejmujemy izolacje z okiem by się odmroziły i wycieramy ręcznikiem. 

Woda zimą w Vanie

Możemy korzystać z wody, ponieważ zaizolowaliśmy rurki z wodą i słabe miejsca, które zamarzały. Aby zapobiec zamarzaniu zaworu spustowego szarej wody.

Około 30 minut przez spuszczeniem wody kierujemy dodatkową rurę wydechową z silnika tak, żeby spaliny podgrzewały zawór szarej wody.

Jest to jedynie tymczasowe rozwiązanie, dopóki nie zamontujemy specjalnych mat grzewczych podgrzewających zawory spustowe.

Na rynku są specjalne maty grzewcze i grzałki podgrzewające zawory spustowe zbiorników, ale póki co dajemy radę. (Są drogie.)

Dodatkowo możesz zaizolować styrodurem zbiornik szarej wody, co powinno zapobiec zamarzaniu. 

Żeby woda nie zamarzała używamy roztworu soli kuchennej (1 kg soli na 5 l wody). Ostatecznie specjalnego płynu przeciw zamarzaniu wody dostępnego w sklepach z akcesoriami kempingowymi. 

Ale prawda jest taka, że przy mrozach powyżej -15 °C na minusie zamarza wszystko. Najlepiej jest wtedy otworzyć wylot od wody szarej. By w zbiorniku nie zamarzała woda i by wyleciała z niego. Dlatego używaj zawsze ekologicznych płynów do mycia.

Skąd brać wodę zimą w Norwegii

Jeśli temperatura spada poniżej zera większość kranów jest zamknięta, aby chronić instalację wodociągową. Musisz być zatem kreatywny. 

O wodę pytaj na stacjach benzynowych z myjniami samochodowymi, firmach, gdzie woda jest potrzebna do funkcjonowania np. warsztaty samochodowe, przystanie rybackie, jachtowe, porty a nawet wysypiska śmieci. Ale licz się z częstą odmową.

Wodę do picia dostaniesz w restauracjach lub na stacjach benzynowych, kiedy np. płacisz za paliwo lub za jedzenie proś o wodę (jest mniejsza szansa, że odmówią).

Niestety jest tak, że większość bezpłatnych serwisów nie działa i nie ma informacji, że zostały zamknięte na zimę, zdarza się, że będziesz jechał bez sensu kilka kilometrów. Dlatego myśl z wyprzedzeniem.

Trzymaj się bliżej aglomeracji miejskich i centrów narciarskich tam często jest i woda a nawet prysznice.

Miejsca na nocleg

No tych w Norwegii nie brakuje. Szczególnie zimą. Przydrożne parkingi, parki, leśne alejki, wszędzie możesz spać. Miej tylko na uwadze by nie było silnego wiatru, bo ten nie da ci spać przez całą noc i znacznie obniża temperaturę o kilka stopni

Szukaj też na:

  • Parkingach przy ośrodkach narciarskich. 
  • Ulicach osiedlowych.
  • Pod muzeami na świeżym powietrzu i centrami kultury.
  • Parkingach hotelowych.
  • W centrach mniejszych miast też są specjalne place, najczęściej za opłata z możliwością podłączenia do prądu, ale bez sanitariatów lub za specjalną opłata. W takich miejscach często też jest bezpłatne wifi.
  • Lasach, by uchronić się od wiatru.

Energia słoneczna zimą

Energia słoneczna nie zawsze jest łatwa do znalezienia zimą.Nie tylko będziesz musiał regularnie czyścić śnieg ze swoich paneli najlepiej wozić rozkładaną drabinę.

Jeśli nie masz drabiny poszukaj murków, zasp śnieżnych na których staniesz by móc sięgnąć dachu. Zaopatrz się w zmiotkę na kiju, aby sięgnąć paneli na dachu.

Prąd w kamperze

W Norwegii słońca zima jest bardzo mało, dni są krótkie a czasem słońce w ogóle nie świeci. Dlatego szanse na energie z paneli słonecznych jest znikome.

Ładowaliśmy akumulatory hotelowe i wszystkie urządzenia na prąd (komputery, telefony), podczas jazdy, ale zdarzało się, że odpalaliśmy silnik by doładować akumulatory także na postoju. 

Odkryliśmy, że często doliny są pochmurne, podczas kiedy wystarczyć wjechać bocznymi drogami na wyższe partie gór by cieszyć się słońcem nawet przez kilka godzin.

Zamknięte drogi i kempingi na zimę 

Kolejną rzeczą, którą należy wiedzieć o życiu vanowiczów w zimie, jest to, że wiele parków, kempingów i dróg jest zamkniętych przez całą zimę.

Niektóre są zamknięte przez cały sezon, a inne okresowo, zawsze sprawdź w necie czy dany ośrodek lub kemping jest teraz otwarty.

Co możesz robić w aucie zimą

  • Rozmawiać z partnerem.
  • Grać lub wymyślać gry.
  • Czytać książki, na które nie ma czasu.
  • Pracować, tworzyć, pisać.
  • Pić rozgrzewającą kawę lub herbatę.
  • Oglądać filmy i seriale.

Pamiętaj, że zimno pozbawia energii i często po powrocie ze świeżego powietrza mieliśmy siły już tylko na regeneracyjny sen.

Niektóre atrakcje są zamknięte lub trudne do zdobycia

Często zdarzy się tak, że pocałujesz klamkę. 

Jest po sezonie i wszystko jest zamknięte, są to najczęściej popularne, komercyjne atrakcje. Ale nie północ Norwegii. Bo natura nie zamyka się na człowieka.

Czego doświadczysz zimą w Norwegii 

  • Szusowania nartami.
  • Picia lodowych drinków w lodowym hotelu lub barze.
  • Okrywania się skórami renifera pod Lapońskim namiotem Lavvo.
  • Podziwiania wielorybów w lodowych fiordach.
  • Jazdy psim zaprzęgiem lub saniami renifera.
  • Karmienia łosi lub reniferów.
  • Czy wreszcie ujrzenia Divy Północy na żywo, czyli zorzy polarnej?
  • I co nie warto?

Zimowe alternatywy dla Vanowych zmarzluchów

Jeśli jesteś zmarzluchem to zawsze możesz udać się na południe na zimę. Wielu podróżników przemieszcza się wraz z porami roku i kieruje się na południe do Portugalii, Turcji, Meksyku czy Florydy.

To dobra pora roku, aby zobaczyć inne części kraju, które często są zbyt gorące, aby cieszyć się nimi w miesiącach letnich.

Ja też myślałam, że nie lubię zimy i zimna, tymczasem jestem szczęśliwa, kiedy mogę jej doświadczać całą sobą w dzień i w nocy. Spróbuj a zobaczysz.

Check Lista na Zimowy Van Life

  1. Okłady z psa lub kota (partnerki, partnera kolejność dowolna).
  2. Opony zimowe.
  3. Łańcuchy.
  4. Lina do holowania.
  5. Łopata do odśnieżania.
  6. Kilka baniaków na wodę.
  7. Maty izolacyjne na okna i drzwi.
  8. Grube zasłony grodziowe między kabiną kierowcy a resztą auta. 
  9. Grube zasłony na tylne drzwi.
  10. Webasto lub Truma. 
  11. Uszlachetniacz do Diesla (dodatek zimowy).
  12. Zimowy płyn do spryskiwaczy. 
  13. Zmiotka na kiju do odśnieżania paneli słonecznych i śniegu.
  14. Skrobaczka do szyb.
  15. Rękawice do odśnieżania.
  16. Ekologiczne płyny do mycia.
  17. Płyn przeciw zamarzaniu wody szarej (ewentualnie roztwór z soli).
  18. Wentylacja by zniwelować kondensację wilgoci.
  19. Zaizolowane rurki wody pianką kauczukową Armaflex.
  20. Zbiornik zaizolowany Styrodurem.
  21. Maty grzewcze podgrzewające zawory spustowe zbiorników.
  22. Grzałki do zaworów spustowych zbiorników.
  23. Rozkładana drabinka.
  24. Grube materiały do uszczelniania otworów. 
  25. Zasłonięte wszystkie szpary z których może uchodzić powietrze, np. otwory od pasów przednich foteli, drzwi suwane.
  26. Dodatkowa izolacja grubym ręcznik, wykładziną.
  27. Koc elektryczny na 12V.
  28. Zimowe kołdry lub śpiwory.
  29. Puszysty koc wełniany.
  30. Ciepły sweter.
  31. Bielizna termiczna.
  32. Grube skarpety.
  33. Ciepłe kapcie.
  34. Dobry termos.
  35. Herbata z korzeniem imbiru, goździkami.
  36. Kawa z cynamonem.
  37. Dywaniki w aucie na podłodze.
  38. Pochłaniacz wilgoci.
  39. Plastikowa wycieraczka, ociekacz do butów.
  40. Prawdziwy bulion, rosół.
  41. Czujnik gazu.
  42. Termofor lub butelka z gorącą wodą.
  43. Książki, gry, karty.
  44. Świeczki, lampki.
  45. Witamina D i Omega3. 
  46. Ew. ogrzewania zaworu spustowego wody szarej poprzez doprowadzenie rury wydechowej z silnika w stronę zaworu, rozwiązanie tymczasowe.
  47. Gaz używany w butlach w Norwegii to Propan (bardziej kaloryczny).
  48. Naładowany akumulator hotelowy.
0 Email

Nasza przygoda z Van Life’m zaczęła się z potrzeby podróży niezależnej i na naszych warunkach, ale i takiej, która nie spustoszyłaby naszych portfeli. Bardzo chcieliśmy dotrzeć na koniec świata, czyli na Nordkapp.

Potrzebowaliśmy samochodu, hotelu i zabrania jedzenia i ciepłych rzeczy. I tak zrodził się pomysł zbudowania samochodu, który spełni nasze potrzeby.

Volkswagen Caravelle

Najpierw był DAN lat 22, (od skrótu, Daniel, Aga, Norwegia). O sercu 2.5 TDI, Diesel i 102 koniach mechanicznych. Rocznik 1999. Przerobiliśmy go na Bus Vana.

Wymontowaliśmy siedzenia. Zbudowaliśmy konstrukcję, na której położyliśmy materac z sypialni. W dużych plastikowych boksach trzymaliśmy ciuchy, buty, rzeczy toaletowe, garnki, talerze i wszystkie przydasie na podróż.

Z tyłu auta zbudowaliśmy kuchnię z wysuwanym blato- stołem, do gotowania kupiliśmy kuchenkę turystyczną, wrzuciliśmy zwykły grzejnik i….

I przepadliśmy. 

Wróciliśmy innymi ludźmi. Podróż zmieniła nasze dotychczasowe postrzeganie świata. Wiedzieliśmy już, że chcemy żyć, a nie mieć. Założyliśmy bloga, a droga stała się sensem naszego życia.

Sprzedaliśmy długo remontowany dom. Pozbyliśmy się wszystkich rzeczy, które zaśmiecały nasze życie. Postawiliśmy na minimalizm. Wtedy też poczuliśmy ulgę i wolność.

Volksvagen California Coach

Potem dołączył do nas BOB, miał już imię. Był dorosły, miał 18 lat.

Van Life Norway

Idealnie nadawał się dla dwóch osób. Bob był modelem dla ludzi ceniących niezależność, oryginalność i klimat retro. Na drogach budził powszechny zachwyt.

Van Life

Kupiliśmy go od pary surferów i pokochaliśmy miłością prawdziwą. Pomimo swojej pełnoletności był niezawodnym Van Busem i towarzyszem drogi.

BOB o sercu takim samym jak DAN, rocznik 2003 miał podnoszony dach, dwupalnikową kuchenkę, zlew, ogrzewanie postojowe Webasto, dodatkowy akumulator.  

Dwa dwuosobowe miejsca do spania, gniazdo 230 v z funkcją ładowania akumulatorów, obrotowe fotele, rozkładany stół. Czyli luksusy wszelakie.

Prawie z niego nie wysiadaliśmy. Doszliśmy jednak do wniosku, że chcemy tak żyć jak najczęściej i musimy pomyśleć o większym komforcie podróży.

Van Life Skandynawia

Kampervan Fiat Ducato

Wtedy zdecydowaliśmy się na Dukata, lat 3. I choć nie ma chemii między nami, to właśnie dzięki niemu Van Life stał się bardziej komfortowy i przyjazny. 

Fiat rocznik 2018. 2,3 diesel. 130 km, nie jest może demonem szybkości, ale na podróż bardzo odpowiedni. Dobrze sprawdza się w górach i nie ciągniemy za sobą peletonów.

Norwegia ma trudny klimat. Zimne noce i poranki, silny wiatr, zacinający deszcz był dużym problemem w małym busie z namiotem i bez łazienki. Teraz jest jakby luksusowo, co trochę nas krępuje.

Szykujemy się na Van Life zimą, na jazdę po śliskich drogach Norwegii. Kupimy opony zimowe, ocieplimy zbiorniki z wodą i ruszymy na mroźną północ. Trzymaj za naszą wyprawę kciuki. A może pojedziesz z nami?

Teraz jest wygodnie i komfortowo. Ale…….

Kochamy taki styl życia. Dlatego też chcemy wybudować swojego Vana takiego, który będzie z nami przemierzał świat, będzie miał duszę i będzie taki NASZ. Dlatego nie powiedzieliśmy jeszcze ostatniego słowa. 

3 Email

Van Life w Norwegii

by Agnieszka

Norwegia jest Nirwaną Vanlife’u. Różnorodność otaczającej przyrody od wysokich gór, fiordów po rajskie plaże. Tu na pewno znajdziesz coś dla siebie. Norwegia latem może być po prostu jednym z najpiękniejszych, inspirujących miejsc na ziemi, a absolutnie najlepszym sposobem na poznanie jej niekończącego się splendoru jest Van Life.

Plusy Van Life’u w Norwegii

Przyroda w Norwegii

Norwegia należy do jednego z najbardziej malowniczych krajów Europy.Dzika, nietknięta przyroda z niekończącymi się fiordami i górami. Dobrze utrzymane drogi, umożliwiające łatwy dostęp do przyrody, pozwalają doświadczyć życia w naturze.

Populacja Norwegii

W tym pięknym kraju żyje tylko 5 milionów ludzi. Masz dużą szansę na zaparkowanie kampera gdzieś nad Atlantykiem bez bezpośrednich sąsiadów. Będziesz sam na sam z naturą, wiatrem, zachodami i wschodami słońca, śniegiem, zorzą polarną i fiordami. Czyli to, co dla prawdziwego Van Life’u jest istotą podróżowania.

Punkty widokowe Norwegii

Nie musisz wychodzić nawet z samochodu, by podziwiać niesamowite widoki. Jeśli jesteś mniej zainteresowany wędrówkami nie musisz nigdzie chodzić, nie stracisz zbyt wiele. Na wiele szczytów i punktów widokowych, wjedziesz samochodem, a drogi turystyczne pełne są pięknych krajobrazów i przepięknych parkingów.

Van Life Norwegia

Kempingi w Norwegii

Norwegowie są entuzjastami kempingów, w całym kraju znajdziesz świetną infrastrukturę. Większość kempingów znajduje się w pięknym otoczeniu. Każde większe miasto ma do zaoferowania pole namiotowe, kempingi z dużym zapleczem sanitarnym.

Dzikie miejscówki w Norwegii

Jeśli podróżujesz po Europie kamperem, musisz pobrać aplikację: park4night. Jest tam wiele oznaczonych niesamowitych miejsc, ale podczas podróży znajdziesz też wiele innych, nieoznaczonych, szczególne tych na dzikich terenach lub wysoko w górach, za które nie trzeba nic płacić. 

Van Life Norway

Prawo Allemannsretten

Ponieważ masz swobodę poruszania się po Norwegii, możesz zaparkować swój kamper na łonie natury na noc, tak długo, jak długo będziesz przestrzegał zasad (porządku, ciszy, odstępu 150 metrów od domostw i nierozpalania ogniska). Przy małej populacji i tak dużej ilości dużych, otwartych przestrzeni w Norwegii nie będziesz miał problemu ze znalezieniem miejsca na nocleg.

Drogi w Norwegii

Jazda po Norwegii to prawdziwa przyjemność. Norwescy kierowcy są zwykle zdyscyplinowani i spokojni, chętnie ustępują i czekają tam, gdzie to konieczne. Drogi są dobrze utrzymane, nawet na mniejszych drogach typu „b”. Będziesz pokonywał duże odległości nie widząc innych pojazdów, ale spodziewaj się, że drogi wokół popularnych atrakcji turystycznych będą pełne turystów. 

Van Life Norway

Serwis kampera w Norwegii

Lokalne gminy w całym kraju doskonale zdają sobie sprawę z nawyków podróżowania ludzi i utworzyły w miastach i miasteczkach stacje zrzutowe, ścieków (szarej wody). Znajdziesz je na stacjach benzynowych, większość jest bezpłatna. Jeśli masz toaletę kasetową, również będziesz mógł ją tam zrzucić.

Woda w Norwegii

Jeszcze bardziej niesamowite jest to, że prawie cały kraj jest przygotowany na Vanlife. Prawie wszędzie znajdziesz darmową wodę. (rzadko stacje benzynowe pobierają opłatę)

Internet i zasięg w Norwegii

Norwegia ma jedną z najlepszych sieci 4G w okolicy. Stracisz zasięg, gdy będziesz w dziczy lub u podnóży gór, ale wokół głównych dróg, miast będziesz miał świetny zasięg. Jeśli pracujesz w podróży, nie powinieneś mieć problemów z Internetem

Norwegia Van Life

Minusy Van Life’u w Norwegii

Pogoda w Norwegii

Pogoda w Norwegii to stan umysłu. Spodziewaj się jej zmienności. Poranne przymrozki, silne wiatry, wodospady zalewające drogi, oślepiające słońce czy zacinający w szyby deszcz to norma nawet latem. Jeśli jedziesz po sezonie letnim, koniecznie miej opony zimowe. Dodatkowe halogeny też na pewno się przydadzą, bo drogi są dość mroczne.

Zwierzęta na drogach Norwegii

Jest wiele ostrzegawczych znaków przy drogach informujących o zwierzętach. Są to zazwyczaj: sarny, łosie, ale też pasące się na wolności stada owiec, krów i kóz. Zwierzaki są zarówno atrakcją turystyczną jak i stanowią zagrożenie. Zawsze bądź czujny i jedź ostrożnie.

Van Life Skandynawia

Opłaty drogowe w Norwegii

Krajem tuneli, mostów i promów Norwegia słynie, a ceny za przeprawę nimi mogą naprawdę spustoszyć portfel ( na szczęście jedynie część mostów i tuneli jest płatna). Podobnie sprawa ma się z autostradami i drogami szybkiego ruchu. Opłaty za nie pobierane są na poszczególnych odcinkach przy użyciu systemu AutoPass. 

Jeżeli zamierzasz pokonywać płatne odcinki, możesz skorzystać z systemu pre-paid. Na stronie AutoPass, możesz założyć konto. Zarejestrować pojazd i wpłacić kwotę 200 NOK za depozyt (kaucja). 

Możesz również wybrać możliwość „beztroskiej” jazdy bez rejestracji w systemie komputerowym. Licz się jednak z tym, że po pewnym czasie na twój adres  przyjdzie skumulowany rachunek za skorzystanie z poszczególnych odcinków płatnych (tylko rzeczywisty koszt przejazdów bez kar itp.). 

  • Ceny płatnych tuneli i mostów są dosyć zróżnicowane. Ich ceny można bez problemu wygooglować w Internecie.

Promy samochodowe w Norwegii

Od czasu do czasu będziesz musiał przeprawić się przez fiord promem samochodowym. To nie jest rejs po fiordach, ale szybka przeprawa zaprojektowana tak, aby jak najszybciej dostać się z jednego miejsca do drugiego, trochę jak transport publiczny.

Nie jest to skomplikowane, droga zatrzymuje się bez możliwości skręcenia inną trasą i jest tam rampa dla promu. Mapy Google lub nawigacja satelitarna będą o tym wiedzieć i odpowiednio cię pokierują.

  • Ceny krótkodystansowych promów wahają się w granicach od 80 do 200\250 NOK dla auta (do 6m) z kierowcą + 1 pasażer. (wrzesień 2021)
Van Life Norway

Ograniczenia prędkości w Norwegii

Ograniczenia prędkości na większości dróg w Norwegii wynoszą 80 km/h, co oznacza, że ​​dojazd z miejsca na miejsce zajmuje trochę więcej czasu. Na przykład jazda z Lofotów do Oslo zajmuje aż 30 godzin, ponieważ drogi są kręte, wąskie (mijanki), z tunelami i znacznym ograniczeniem prędkości. 

Mandaty

Możesz zostawić majątek nawet jeśli przekroczysz zaledwie 10 km/h. Za jazdę na podwójnym gazie grozi ci nawet areszt. Policja stoi zwykle ukryta, a pomiary prędkości ukryte na poboczach dróg na kilkanaście metrów wcześniej. Jeśli cię zatrzymają to pewne, że masz mandat. Nie ryzykuj jedź przepisowo, nawet jeśli jest to żmudne.

Paliwo w Norwegii

Ceny paliw w Norwegii należą do jednych z najwyższych na świecie. Na wrzesień 2021 średnia cena jednego litra ON w Norwegii wynosiła średnio 16 NOK. Gdy planujesz liczącą kilka tysięcy km trasę ta różnica staje się na prawdę odczuwalna.

W Norwegii ceny na różnych stacjach paliw potrafią się różnić nawet o ok 4 NOK na litrze. W pobliżu dużych miast (szczególnie na południu) ceny bywają często dużo niższe niż w małych miejscowościach szczególnie na północy kraju. Ceny lubią się zmieniać również w zależności od dni tygodnia czy godziny!

Van Life

Ceny w Norwegii

Podobnie jak każde z państw Skandynawii, Norwegia należy do najdroższych miejsc w Europie, szczególnie dla Van Lifersów z Polski, a ceny w restauracjach należą do ekstremalnie wysokich. Do szczególnie drogich towarów należą alkohol i papierosy, ale też usługi turystyczne powalają. Na jedzenie powinieneś przeznaczyć nawet trzykrotność cen polskich. dlatego zaopatrz się w produkty żywnościowe z długą datą spożycia, sporo zaoszczędzisz.

Kontrole wagi na drogach

Niestety dość często spotkasz na drogach (szczególnie głównych) duże parkingi na których Norweski Zarząd Ruchu Stadvegvesen kontroluje pojazdy. Jeśli twój van, bus wyglada jak samochód dostawczy, licz się z kontrolą. Wszyscy ludzie drogi, wiemy jak ciężko jest utrzymać wagę przy pełnych zbiornikach.

Norwegia

Strony Internetowe i Aplikacje

www.visitnorway.com

www.fjordnorway.no

www.amb-norwegia.pl

www.turistveg.no

www.kieruneknorwegia.pl

www.eurocamping.eu

www.autopass.no

www.statsvegvesen.no

www.ut.no

www.resteplaser.no

park4night 

E-book dla Van Life’u w Norwegii

Napisaliśmy 200 stronicowego e-booka „Kamperem po Norwegii”, znajdziesz w nim wszystkie potrzebne informacje, o drogach, opłatach, mandatach, najpiękniejszych trasach samochodowych. Jest do pobrania w zakładce sklep.

Do zobaczenia na trasie!

1 Email

Storelgen Statua Życia

by Agnieszka

Łoś Storelgen to lśniąca rzeźba kopytna ze stali nierdzewnej. Jest gigant maskotką pilnującą drogi śmierci między Oslo a Trondheim. Jest inspiracją przebudzenia.

Storelgen

Stoi przy drodze krajowej nr. 3 w Stor-Elvdal. Ma 12 metrów długości i 10 metrów wysokości. Odsłonięty w październiku 2015 roku do 2019 roku był największą rzeźbą łosia na świecie. Dopóki….. nie rozpętała się wojna na łosie.

Dopóki Kanada nie dowiedziała się o jego istnieniu. Do tej pory Mac The Moose w Kanadzie był największym łosiem na świecie. Stał tak sobie dumnie od 1984 roku będąc chlubą regionu.

łoś

Konflikt łosi

Przyjazny konflikt łosi między Moose Jaw, a norweskim Storelgen trafił na pierwsze strony gazet na całym świecie. Stał się niezłym tematem do żartów w mediach.

Wówczas burmistrz Kanady oznajmił, że Mac jest dla nich jak rodzina i dla wszystkich w Moose Jaw, więc to jest sprawa osobista, a stawką jest duma Kanady. I choć próbowano zakopać topór uznając, że oba łosie są WIELKIE.

Dumni Kanadyjczycy dołożyli swoje 31 cm różnicy mocując większe rogi. Nie mogli pogodzić się z faktem, że Norwegowie mogli zbudować łosia równie DUŻEGO, a zbudowali WIĘKSZEGO. I sami są sobie winni.

Jednak to chyba wrodzona skłonność do kompromisu i pokojowe nastawienie norweskich władz powstrzymała ich przed wyzwaniem. Twierdzą natomiast, że mają najbardziej świecącego łosia na świecie, a przegrana nie wpływa znacząco na popularność regionu ani kraju. Jednak chodzą słychy, że bez walki nie oddadzą rekordu świata.

Więc nadal jest łosiem międzynarodowej niezgody. Już Otnes Henriksen sprawdzał, ile będzie kosztowało wykonanie 20 centymetrów. Więc kto wie, poczekamy i coś nam się wydaje Terje Hoffsrad burmistrz gminy Stor- Elvdal nie planuje porzucić tytułu największego posiadacza łosia na świecie.

Łoś na drodze

Często podróżując po drogach Norwegii pojawiają się znaki ostrzegawcze o łosiach na drodze. Średnio na drogach ginie aż 1200 tych zwierząt rocznie. Aż strach pomyśleć jaka trauma spotyka też ludzi po bliskim spotkaniu z tym olbrzymem. Hedmark ma nie tylko największą populację łosi w kraju, ale i też łosiego olbrzyma, który pilnuje drogi.

W nocy gdy drogę spowija mrok, świeci jak latarnia. Najwięcej ostrzeżeń jest na trasie między Trondheim a Oslo przy drodze krajowej nr.3. Tu też ograniczenie prędkości ma średnia 60 kilometrów na godzinę.

Jadąc drogą prawdopodobnie zauważysz lub widziałeś kolorowe poroża, które ozdabiają niczym totemy drogę. Artysta tworząc musiał inspirować się Andy Warholem, ale bardzo uatrakcyjniają drogę. Długie i nudne odcinki przez las sosnowy sprawią, że kierowcy chcą jak najszybciej dojechać. Dlatego tę krajową drogę nazwano drogą śmierci.

Dlatego gmina podjęła rękawice i jest częścią projektu badawczo rozwojowego Trafikanten oraz Funduszu Sztuki Sparebanken Hedmark, który podarował 2 miliony koron na posąg. Zarząd Dróg Publicznych udostępnił obszar.

Głównym celem przedsięwzięcia jest urozmaicenie monotonności podróży, stymulowanie umysłu i zachęcanie do postojów, a także zwiększenie uwagi kierowców.

Więc co za tym idzie bezpieczeństwa na drogach. Bez wątpienia zwiększa też atrakcyjność tego regionu i chroni obszary leśne przed wcinką tworząc miejsce na wypoczynek i piękny parking na piknik. Projekt kosztował 27 milionów koron, ale życie ludzkie nie ma przecież ceny.

Autorka Storelgen

Autorką tego giganta jest artystka Linda Bakke, która ma zarówno ciekawą osobowość jak i twórczość, ale to temat na odrębny post. Twórczyni rzeźby, tak powiedziała o swoim dziele:

Pokaże Wam wspaniały okaz byka łosia z największymi rogami, najdumniejszą głową i najpotężniejszym ciałem jakie można sobie wyobrazić. To musi być łoś, na widok którego ludzie z uznaniem kiwają głowami.

Chiński łoś

Wyprodukowany w Chinach przez Wang Feng i jego zespół w fabryce metalu. Twórcy nie ukrywają, że istnieją ekonomiczne, ale i artystyczne powody, dla których ogromna stalowa bestia została poczęta w Chinach.

Artystka twierdzi, że zarówno pod względem ceny jak i wykonania Chińczycy są najlepsi. Łoś w siedmiu częściach spędził dwa miesiące w kontenerach dwóch statków i przypłynął do nabrzeża Oslo z Pekinu. Realizacja projektu okazała się ogromna.

To będzie jedno z największych wydarzeń w życiu, powiedział dyrektor Norweskiego Związku Dróg Publicznych. Kiedy zdjeto płachtę na otwarciu. Zdecydował się na użycie wielkich słów, które pasują do wielkiego posągu rogacza.

Łoś symbolem

Łoś stał się popularny, także wśród mieszkańców, został zelektryfikowany i w ciągu kilku lat stał symbolem regionu. Symbolem łosia zdobione jest teraz wszystko, witryny sklepowe, filiżanki sklepowe, lokalne śmieciarki czy długopisy.

Stał się też monstrumentem wywołującym dyskusję i stanowiącym wyzwanie dla społeczności, bo stał się największym krajobrazem współczesnego świata.

Jest kamieniem milowym i punktem odniesienia dla doświadczania dzikiej przyrody. Symbolem wzmacniającym tożsamość na poziomie regionalnym wywołuje entuzjazm lokalny, krajowy i ponad granicami. Pokazuje norweską otwartość na rozwój i innowacje.

Łoś w sztuce

Ale my musimy oswoić się z taką sztuką, bo w gruncie rzeczy jest kompletnie kosmiczna na tle drewnianej architektury Norwegii. Być może jesteśmy zbyt staroświeccy i potrzebujemy czasu. Po prostu jeszcze nie nadążamy.

Ale sam w sobie budzi ogromne emocje.  A jeśli zwiększa bezpieczeństwo ludzi i zwierząt na drodze to niech będzie przebudzeniem.

Tylko nie róbcie sobie zdjęć podczas jazdy. Zatrzymajcie się i dotknijcie tego giganta, rozprostujcie nogi i weźcie głęboki oddech. Potem możecie jechać dalej w drogę. Bezpiecznie.

0 Email

Trolltunga czyli Jęzor Trolla

by Agnieszka

Trolltunga jest jednym z najniezwyklejszych miejsc na ziemi. Twór o którym zapomniała grawitacja. Norwegowie wierzą, że gdy staniesz na krawędzi jęzora północne wiatry zabiorą ze sobą wszystkie Twoje troski.

Trolltunga jest najbardziej znaną skałą w Norwegii wysuniętą niczym jęzor w 700. metrową przestrzeń jeziora Ringedalvatnet. Wystaje od zbocza góry, 10 km od Tyssedal na płaskowyżu Hardngervidda.

Ta efektowna skalna skocznia przyciąga 100.000 turystów rocznie. Obecnie Trolltunga generuje około 320 milionów dochodów związanych z zakwaterowaniem, wyżywieniem i transportem.

trolltunga

Jak powstała Trolltunga

Jak głosi legenda Trolle oświetlone promieniami słońca zmieniają się z skały. Jeden z nich, wyjątkowo zbuntowany olbrzym na złość legendzie wystawił swój jęzor prosto w słońce i cóż, skamieniał. Czy taka wersja jest wystarczająca, dla geologów zapewne nie, ale czy nie brzmi lepiej niż to że….

Trolltungę wyrzeźbił lodowiec, który pokrywał większość Norwegii i Skandynawskiego lądu. Lodowata woda zmroziła skałę i oderwała od góry pozostawiając tylko skalny kikut, miejscowi nazwali skałę Językiem Trolla.

Ringedalvatnet

Droga na Trolltunga

Samochodem: jedź Rv13 do Tyssedal i kieruj się znakami na P2 Skjeggedal, gdzie znajduje się płatny parking. Możesz również skorzystać z autobusu wahadłowego z Oddy.

Jeśli pojedziesz autobusem aż do górnego parkingu P3 Mågelitopp lub zarezerwujesz jeden z niewielu tam parkingów, podróż do Trolltunga będzie krótsza. Stąd powinieneś liczyć 7-10 godzin na 20-kilometrową podróż w obie strony.

Parking P1 TYSSEDAL

  • 220 miejsc parkingowych
  • około 300 kr za dobę 
  • + ewentualnie transport na wyżej położone parkingi P2 i P3
  • trasa 40 km
  • czas 15 godzin
  • różnica wysokości 1040 m
  • całkowita różnica wysokości 2000 m

Parking P2 SKJEGGEDAL

  • 180 miejsc parkingowych
  • około 500 kr za dobę
  • + ewentualnie transport na parking P3
  • droga dla małych kampingów i minibusów do 5,2 m
  • trasa 28 km 
  • czas 8-12 godzin
  • różnica wysokości 800m 
  • całkowita różnica wysokości 1200m

Parking P3 MÅGELITOPP

  • 30 miejsc parkingowych
  • dojazd prywatną drogą
  • 600 kr za dobę
  • tylko z wcześniejszą rezerwacją
  • trasa 20 km
  • czas 7-12 godzin
  • różnica wysokości 320m
  • całkowita różnica wysokości 320m 
Ścieżka do Trolltunga
no.trolltunga.com

Parking P2 Skjeggedal idziesz wąską brukowaną drogą, która wije się do P3 Mågelitopp, który jest 400 metrów wyżej. Ten pierwszy etap ma 4,3 km i może zająć nieco ponad godzinę. Jeśli zaczniesz wędrówkę górską z poziomu P3, oczywiście zaoszczędzisz czas i wysiłek!

Trolltunga

Kiedy budzik dzwoni o 4.30 zrywamy się na równe nogi, 5.30 jesteśmy na parkingu w Skjeggedal, niestety ruszamy z poziomu P2, bo na wyższym parkingu nie ma już miejsc, spóźniliśmy się z rezerwacją.

Ta opieszałość kosztuje nas dodatkowe 800 metrów pod górę. To oznacza, że mamy 28 kilometrów do przejścia. Czyli jakieś 8 do 12 godzin.

Jest chłodny, rześki poranek, ale słońce zwiastuje lampę przez cały dzień. Wiemy, że chodzenie po górach w słońcu wcale nie jest takie przyjemne, idziemy po śniegu, a ten oślepia bardzo. Na szczęście wysokie szczyty zasłaniają jeszcze promienie słońca i robimy jakieś osiem kilometrów w cieniu.

Szlak na Trolltungę jest dobrze oznakowany. Piękny. Zadeptany. Z wieloma płaskowyżami. Z których podziwiamy głębokie wody jezior.

Trolltunga

Kolej Tyssedal

Zaczynając trasę mijamy tory, po których jeździła kolejka i która zatrzymała się na dobre w 2011 roku. Woziła wagonikami towary i ludzi przez 100 lat. Gdy miejscowi ludzie budowali chaty. Wjazd o długości 930 metrów, wciągał towary i robotników w kilka minut.

W Wielkanoc 1955 roku zdarzył się śmiertelny wypadek, jedna z dwóch lin pękła. Wagon był pełen ludzi. Dwie osoby zginęły, kilka zostało ciężko rannych.

Tor został zamknięty, a rok później odrestaurowany na potrzeby mieszkańców Tyssedal i Skjeggedal. Kiedy kolejka stanęła prezes firmy Tyssefaldene A.S. w 50. rocznicę powstania firmy w 1956 roku, obiecał budowę nowej kolei, ale skończyło się na niespełnionych obietnicach. Gdyby chcieli podjąć się budowy nowej kosztowałaby 30 milionów koron.

Tyssedal

Powstała za to droga dojazdowa, tak by właściciele licznych domków i hytt mogli do nich dojechać. Droga okazuje się najgorszym i najtrudniejszym odcinkiem szlaku.

Pierwsze 800 metrów pięknej nowej drogi asfaltowej Måglivegen z 17. zakrętami i nachyleniem 17. stopni jest żmudne i monotonne, a schodząc w dół najbardziej obciąża kolana.

Skjeggedal

3 szlaki na Trolltunga

Wersja samodzielna 

Możesz zacząć z parkingów wymienionych powyżej dobrze oznakowanym szlakiem z możliwością uzupełniania wody po drodze i rozbiciem namiotu.

Wersja luksusowa 

Z Trolltunga Adventures www.trolltungaadventures.com z przewodnikiem, pysznym jedzeniem i gotowymi namiotami. Dla chętnych, jest możliwość spania w specjalnych kapsułach na płaskowyżach między szczytami. Zapewne jest to niezapomniane doświadczenie.

Wersja wymagajaca 

Około 2012 roku, kiedy już reszta świata odkryła Trolltungę, właściciel Hotelu Trolltunga zapalony przewodnik, założył Klub Trolltunga Activ, wtedy też powstał szlak Via Ferrata prowadząca zboczem góry.

kapsuły glamping trolltunga

Szlak na Trolltungę

Etap 1

Szlak jest dobrze oznakowany, zaczyna się w płaskim terenie i prowadzi przez wysoką dolinę. Po trzech czwartych marszu wspinasz się stromo po zboczu góry do Gryteskaret

Jest to jeden z najbardziej wymagających odcinków na trasie Trolltunga. Po kwadransie wysiłek rekompensuje wspaniały widok.

Etap 2


Kolejna stroma wspinaczka prowadzi do Trombeskar i pięknej doliny, popularnej wśród turystów spędzających noc w namiotach. Ścieżka wije się wokół małego jeziora do Store Floren

Fantastyczny widok otwiera się na Ringedalsvatnet, jeziora, które leży daleko w dolinie poniżej Ciebie. To idealne miejsce na przerwę i przekąskę i napełnienie butelek wodą.

Etap 3

Ścieżka do Trolltunga biegnie starożytną trasą przez Hardangervidda. Dawniej rolnicy wykorzystywali ten obszar jako letnie pastwisko dla swoich zwierząt. Możesz zobaczyć pozostałości starej stajni. 

Kiedy na początku XX wieku zbudowano elektrownię wodną w Tyssedal i wyżej położonych górach, do transportu materiału i do pomocy przy najcięższych pracach używano koni.

Etap 4

Następnie mijasz Hestaflåene płaskowyż położony 900 m npm. gdzie kiedyś pasły się konie. Znajdziesz tu również wodospad. Powinieneś korzystać z mostów by przekroczyć Endåen niezależnie od tego, czy rzeka jest sucha. 

Ważne jest, aby pozostać na szlaku, aby uniknąć uszkodzenia wrażliwej górskiej roślinności.

Etap 5

Ścieżka znowu stromo wspina się do Endanuten. W Tyssehøl przekraczasz koryto rzeki, które kiedyś prowadziło wodę do Tyssestrengene. Ten bliźniaczy wodospad był najwyższym i jednym z najpiękniejszych wodospadów w Norwegii, z 312 metrami swobodnego spadku i całkowitą wysokością 646 metrów.

Etap 6

W XIX wieku wodospad był jedną z głównych atrakcji turystycznych kraju. Ale w 1967 roku Tyssestrengene została osuszona a jezioro zostało skierowane do Tysso II, elektrowni zbudowanej głęboko w górach w Skjeggedal.

Mijasz też zaporę – i, co zaskakujące, ładną plażę. Od tamy woda jest teraz prowadzona do tuneli i do turbin w Tysso II.

Etap 7

Nieco dalej ścieżka zwęża się i należy zwrócić szczególną uwagę na krawędź klifu i wysoki spadek. Nagle pojawia się Trolltunga! Ostatnie cztery żelazne stopnie które ułatwiają zejście na Trolltunga i jesteś u celu!

Etap 8

Jęzor jest szeroki, więc wejście na niego nie jest problemem. Ale musisz być ostrożnym, bo tutaj rządzą siły natury. Sama wędrówka jest wspaniała. Trasa jest dobrze oznaczona i widoczna.

Czasem porośnięta mchem na głazach czasem górskim zboczem, z którego majaczy grafitowe jezioro. Wygląda jak fiord w pomniejszeniu i już wiesz dlaczego Trolltunga jest jedną z największych atrakcji Norwegii.

Kiedy iść na Trolltunge

Na wycieczkę do Trolltungę można wybrać się praktycznie prawie przez cały rok.

1 czerwca- 30 września to sezon, wtedy warunki są najlepsze, ale mogą być roztopy i błoto.

1 październik- 31 maj spodziewaj się śniegu i lodu.

Pogoda w wysokich górach może się szybko zmieniać. Koniecznie sprawdź prognozę pogody przed rozpoczęciem wyprawy na yr.no lub storm.no

Zaplanuj wyprawę na Trolltungę

Niestety zdarzają się akcje ratunkowe na Trolltunge, najczęściej z powodu wypadku, ale też słabego sprzętu i niewystarczającej zdolności przewidywania. 

Nawet w słoneczny letni dzień zabierz ze sobą ciepłą i wodoodporną odzież na wypadek, gdyby nagle i niespodziewanie zmieniła się pogoda.

Co zabrać na Trolltungę

Lista wędrówek
no.trolltunga.com

Musisz być w dobrej kondycji fizycznej!

Podróż do Trolltunga jest długa i wymagająca. Jeśli nie masz bardzo dobrej choroby serca lub innego problemu zdrowotnego, nie powinieneś odbywać tej podróży! 

Jeśli nie jesteś przyzwyczajony do całodziennych wędrówek – zwłaszcza wędrówek po górach lepiej wybierz inną atrakcję.

Oszczędzaj się i miej siłę w rezerwie!

Nie spiesz się na wędrówkę, zwłaszcza gdy szlak jest stromy.  Pij dużo wody i jedz pożywne posiłki aby nabrać nowej energii. Podczas wędrówek po górach wskazane jest spożywanie posiłków co dwie godziny.

Ryzyko wypadków jest większe, gdy jesteś zmęczony i rozkojarzony.

Nie zabieraj dzieci i zwierząt w góry!

Zalecamy, aby wszyscy uczestnicy wycieczki mieli co najmniej 12 lat. A psy były w dobrej kondycji i odpowiedniej rasy. (jamniki i pekińczyki nie są rasami górskimi).

Dzieci są szczególnie wrażliwe na zmienne temperatury. Nie ryzykuj ich przegrzaniem i odwodnieniem. Pamiętaj, że na górze zawsze jest chłodniej i bardziej wietrznie niż nad fiordem.

Chroń się przed słońcem!

Zakryj się i używaj kremu przeciwsłonecznego o wysokim współczynniku. Jeśli jest chłodny wiatr, możesz nie zauważyć poparzenia słonecznego, dopóki nie będzie za późno.

Co robić w sytuacjach awaryjnych

Na górze znajdują się dwie kabiny ratownicze. Na Store Floren jest pierwsza kabina ratownicza. Tutaj możesz szukać schronienia na wypadek burzy lub innej sytuacji awaryjnej. 

W kabinie ratowniczej znajdziesz śpiwory i koce oraz prowiant. Druga kabina ratunkowa znajduje się na górze Endåen.

Jeśli pilnie potrzebujesz pomocy, zadzwoń pod numer 112. Dokładnie opisz swoją sytuację i miejsce, w którym się znajdujesz.Czas jest najważniejszy. Ważne jest, aby ekipa ratownicza mogła Cię szybko znaleźć. Upewnij się, że jesteś dobrze zabezpieczony i widoczny.

Uwaga: jeśli potrzebujesz akcji ratunkowej na norweskim pustkowiu, nic Cię to nie kosztuje.

Transport publiczny

Do Odda dojedziesz z Voss, Bergen, Stavanger i Oslo. Możesz zaplanować i sprawdzić podróż na stronie www.en-tur.no

Transportem okręgu Vestland

Z Odda lokalne połączenia autobusami wahadłowymi znajdziesz na www.reise.skyss.no dojeżdżają bezpośrednio na parkingi przy szlaku.

Z lotniska

Do Odda z Haugesund około 2,5 godziny drogi, z Bergen 3 godziny, ze Stavanger 4 godziny, z Oslo 6 godzin.

trolltunga

Historia jęzora Trolltunga

Pierwsze Zdjęcie z Trolltunga powstało w 1967 roku, ale opublikowane dopiero w 1971 roku. Zrobił je robotnik Andreas Vodahl i Bartholda Hegemann, który był modelem. To zdjęcie z Trolltunga z mężczyzną siedzącym na końcu języka zdobi tysiące pocztówek.

Dziennikarz Jan Gravdal napisał artykuł o historii tego zdjęcia. Nie spodobało się to lokalnym władzom, które uznały, że zachowanie starców było nierozsądne. By nie namawiać ludzi do ryzykownych zachowań ukryto ten fakt przed światem.

Tak minęło jeszcze wiele lat zanim świat poznał Tyssedal i Trollowy Język. Dziś jest główną atrakcją dla turystów z całego świata, dzięki mediom społecznościowym, ale również dzięki lokalnym władzom, które polubiły ryzyko. Dziś znajduje się koło Preikestolen wśród najpopularniejszych wycieczek na świecie.

trolltunga

Pewien amerykański magazyn internetowy The Huffington Post uznał Trolltungę za jedno z dziesięciu najlepszych miejsc do wędrówek oraz nazwał przerażającym. To drugie w naszej opinii mija się z prawdą. Ale wiedz, że podróż tam i z powrotem może być równie cudowna co wymagająca

Chodzenie po górach daje poczucie wolności, zwycięstwa i poczucie sensu bytu. Każda góra, każdy szczyt i cel mają swoją osobowość i tożsamość. Trolltunga jest niezrównana. Idź, bo gdy dotrzesz nigdy nie powiesz, że nie było warto.

Każda wędrówka ma swoją końcową nagrodę i nie wiemy czy cel, czy droga, która go uświęca jest bardziej pożądana, bo droga jest celem samym w sobie.

0 Email

Busem na koniec świata

by Agnieszka

Mamy tak, że przywiązujemy się do niektórych samochodów. Niestety, albo na szczęście. Wtedy samochód ma swoje imię i swoją osobowość. Tak było, kiedy mieliśmy stare Audi A3, a którego sprzedaży do dziś dnia nie możemy sobie wybaczyć.

Naszego busa Volkswagen T3 pokochaliśmy miłością wzajemną. Wzajemną, bo nigdy nas nie zawiódł. Nigdy nie rozkraczył się na drodze. Choć czasem prowadzimy całe peletony aut, to tylko dlatego, że auto jest starszej generacji. Życie miał bardzo pracowite i świetnie staruszek się trzyma.

Dotychczas woził głównie ludzi ma 9 miejsc, dzięki temu mogliśmy jeździć na wycieczki z całymi rodzinami, które odwiedzały nas w Norwegii. Woził też nas do Polski, z której wracaliśmy obładowani rzeczami, które urządzając się w Norwegii bardzo wówczas potrzebowaliśmy. Woził też całe kolonie dzieci. Na basen, urodziny czy mecz. I każdy chwalił sobie komfort z jakim podróżował.

Kiedy narodził się pomysł, by pojechać nim na daleką północ tylko we dwójkę, potrzebowaliśmy przerobić go na pseudo kampera. Rozmontowaliśmy siedzenia pozostawiając tylko dwa przednie.

Zbudowaliśmy konstrukcję pod materac. Materac zabraliśmy z łóżka, które stało w pokoju gościnnym. Pasował jak ulał. Idealnie wpasował się na szerokość busa. Stelaż zbudowaliśmy z płyt pilśniowych, które pomalowaliśmy na szary kolor by było estetycznie i by nie haczyły materiałów.

Na łóżko wchodziliśmy bocznymi drzwiami, a pod nim umieściliśmy plastikowe pudła z rzeczami, które były nam potrzebne na wyjeździe. Trzy przegrody dzieliły dziewięć całkiem dużych pudeł. Nie mieliśmy problemów z pakowaniem się pomimo, że musieliśmy wziąć głównie ciepłe rzeczy, grube kurtki czy górskie buciory.

Z tyłu auta na dole również były trzy rzędy po dwa pudła. Wyżej były półki na drobiazgi, na których daliśmy zabezpieczające listewki, by rzeczy na nich ustawione nie przemieszczały się.

Na wysokości pasa mieliśmy blat roboczy na którym przyrządzaliśmy jedzenie i jeszcze jeden dodatkowy wysuwany blat. Najczęściej używany pod kuchenkę gazową.

Pożyczyliśmy od przyjaciół maszynę do szycia. Kupiliśmy grube nieprzepuszczające światła zasłony, które przerobiliśmy na zasłony naszych okien i kotarę dzielącą szoferkę z częścią sypialnianą.

Zasłony umocowaliśmy na linkach do zazdrostek na krawędziach na górze i na dole okien. Zrobiliśmy zakładki, by wprowadzić linki. Zostały tak obszyte, by można było je przesuwać lub odsłaniać bez problemu. Tym sposobem północne słońce nie raziło nas w nocy i dawało przytulności i intymności wnętrzu.

Zabraliśmy ze sobą rzeczy najpotrzebniejsze. Czyli garnki, patelnie, talerze miski, turystyczną kuchenkę gazową, butlę z gazem. Duży baniak na wodę. Trochę chemii, lekarstw, kosmetyki.

Po otwarciu tylnych drzwi, których skrzydła stanowiły również ściany boczne. Oprócz osłony przed wiatrem dawały jeszcze oparcie na plandekę namiotu, który uszyliśmy z dużej plandeki, który służył jako prysznic lub gdy deszcz lub wiatr uniemożliwiał gotowanie.

Auto ma klimatyzację, ale nie ma webasto. Gdy nocowaliśmy na campingach braliśmy prąd na długim przedłużaczu przystosowanym do gniazdek na kempingach, który woziliśmy ze sobą i podłączaliśmy zwykły malutki grzejnik olejowy. Noce w Norwegii są bardzo wilgotne, więc taki grzejnik sprawdził się bardzo.

Czego nam brakowało? Niczego! Gdybyśmy urządzali się ponownie jedynie kuchnię zrobilibyśmy w środku między przednimi siedzeniami, a materac przesunęlibyśmy na tył.

Moglibyśmy w ten sposób robić kawę, nie wychodząc z samochodu, co rześkim rankiem nie było zbyt przyjemne. A to dla nas rytuał. Ale i dostęp do niektórych rzeczy z tyłu samochodu był utrudniony. Tak żyliśmy kilka tygodni jeżdżąc po północnej i zachodniej Norwegii. Wspaniały czas.

Teraz wiemy, że taki styl podróżowania stanie się częścią naszego życia, jeśli nie życiem. Odkryliśmy, że potrzebujemy do życia i szczęścia tylko tego, co zmieści się w naszym busie oraz serdecznych ludzi na drodze życia.

Jak bardzo pozbycie się posiadania zmieniło naszą perspektywę postrzegania świata i oczyściło umysły. Sprzedaliśmy dom. Pozbyliśmy się wielu rzeczy. Po to by bardziej doświadczać życia.

Kupiliśmy Boba dla przyjaciół Bobika i przygotowujemy go na następne wyprawy. Jest bardziej przystosowany na podróże, bo to wersja Westfalia, czyli mini kamper. Jest kopią naszego Dana, czyli poprzedniego, który stanie się trochę dawcą organów.

Całą zimę będą trwały przygotowania do wyjazdu. Będziemy dzielić się z Wami naszym doświadczeniem, podróżami, życiem. Zostańcie z nami i trzymajcie kciuki.

Idzie nowe i jesteśmy strasznie podekscytowani.

0 Email

Norwegia z rybołówstwa zbudowała potęgę.  Metody połowów ryb to spuścizna i dobro narodowe. Słynny dorsz w 90 procentach pochodzi z północnego Atlantyku. Tradycja  suszenia ryb wywodzi się od Wikingów i jest przekazywana z pokolenia na pokolenie. Suszony dorsz miał zapewnić żeglarzom pożywienie na łodziach przez długie miesiące podróży. To jedno z najlepszych źródeł białka na ziemi  tylko1 kg suszonego mięsa zawiera tyle białka, co 5 kg świeżego. Dziś  wystarczy pójść na zakupy, wrzucić do torby gotowego, spreparowanego dorsza, najczęściej w foliowych paczkach lub kartoniku, wymoczyć w domu i danie gotowe. W restauracjach, natomiast sprzedawana jako kulinarna atrakcja dla turystów.

      Odnosimy wrażenie, że ekstremalne doznania, jakich z pewnością doświadczysz przy jedzeniu wszelkiego rodzaju kwaszonych, fermentowanych lub suszonych ryb ( i nie tylko ryb), są specjalnością Norwegów. Prym wiodą trzy rodzaje i choć różnice, na pierwszy rzut oka są znikome dla nas, to dla szanującego się Norwega to oczywista oczywistość. Odmian jest znacznie więcej jak np. Saltfisk, Lutefisk,Boknafisk, ale przedstawiamy, w naszej ocenie, te najciekawsze rodem z Norwegii.

Sztokfisk  to ryba suszona. Jest to najczęściej dorsz. Lofoty są ojczyzną tego specjału, gdzie corocznie wytwarza się ponad 16 milionów kilogramów tego przysmaku!.  Ogromne filety wiszące posępnie na specjalnych drewnianych stojakach ,zwanych, stoks skąd wywodzi się nazwa, suszą się od kwietnia do grudnia,  dojrzewają by zagościć na świątecznych talerzach. Eksportuje się go w ogromnych ilościach do Portugalii i Włoch. Ale w wielu norweskich domach pod balkonami wiszą sobie biedaki i czekając na swoją kolej w daniu obiadowym. Kupisz go w każdym sklepie najczęściej w opakowaniach w postaci poszarpanego mięsa lub zamrożonego kawałka.

Klipfisk znaczy dosłownie ryba skalna, ponieważ po połowach pozostawiano rybę na płaskich skałach nad brzegiem morza. Klipfisz jest najpierw solony na sucho lub moczony w solance na 10 do 20 dni w proporcjach,    1 kilogram soli morskiej  na kilogram ryby,  a następnie suszony na specjalnych paletach w temp. od 20 do 25 stopni.

Lutefisk- zwana rybą mydlaną. Jest to Tørrfisk czyli Sztokfisk, tylko moczony w  ługu!. Dla informacji, ług czyli wodorotlenek sodu , który jest silnie żrącą substancją chemiczną, używaną również do produkcji biopaliw, czyszczenia odpływów czy odchwaszczania ogródka. Kontakt z nim powoduje oparzenia, utratę smaku lub ślepotę. Niewyobrażalne!. Ług  redukuje białko w mięsie, a ryba zwiększa swoją objętość. Po takiej obróbce ryba jest silnie trująca!!. I dlatego moczy się ją w wodzie by wypłukać truciznę. Ma bardzo specyficzny aromat i galaretowatą konsystencję.

   Gdybyś jednak zachciał sporządzić sam, swoje danie Lutefisk oto skrócona wersja:

Krok 1.  Kupionego dorsza musisz wymoczyć w wodzie by pozbył się sztywności i rzecz jasna trucizny, przez około 8-14 dni. Codziennie musisz zmieniać wodę. Najlepiej co osiem godzin. Pamiętaj, że denat będzie pęczniał nawet do 30% objętości, aż będzie wyglądał jak topielec.

Krok 2.  Tak przygotowanego dorsza możesz ugotować, upiec lub przyrządzić na parze. Ponoć najlepiej w piekarniku w temp. 200 stopni przez około 40 minut. Możesz podawać z ziemniakami, boczkiem, bekonem lub warzywami. Najlepiej z wszystkim naraz.

Krok 3. Gotowe! Teraz możesz zaprosić gości i zaserwować specjał najlepiej w Święta.

Uwagi końcowe.

  • Lutefisk jest dla Norwegów, tym czym dla Amerykanów indyk, więc nie możesz tego schrzanić. Spróbuj przed podaniem, żeby nie wypalił języka ( chyba, że teściowej ) lub nie roztopił rodowych sreber.
  • Lutefisk, nie pachnie najlepiej i ponoć wżera się w zastawę. Ale  jest na to metoda, trzeba płukać w occie. Gorzej jeśli zapach wejdzie we włosy  lub w firany.
  • Lutefisk zajmuje pierwsze miejsce portalu JoeMonster jako najbardziej przerażające jedzenie świata.
  • Na świecie używa sią anglojęzycznych nazw czyli : Sztokfisz,Klipfisz,Lutefisz.
  • Życzymy smacznego.

    Jedynym dorszem suszonym jaki przyszło nam jeść był Tørrfisk i to z marnym skutkiem. Lutefisk spróbujemy na bank. W dobrej restauracji oczywiście, a wtedy na pewno zdamy relacje i podzielimy się z tym z Tobą.

A Ty? Masz ochotę spróbować? Zaryzykujesz? Czy raczej kupisz gotowe Baclao?

0 Email