Category:

Van Life

Van Life Zimą

by Agnieszka

Jak przeżyć w vanie zimą w Norwegii?

Kiedy ruszyliśmy na północ przetrwaliśmy naprawdę niskie temperatury. Nie będziemy udawać, że Van Life w zimnym klimacie jest łatwy i komfortowy. To jednak ma swój urok.

Jednak musisz przygotować odpowiednio siebie i swojego vana na zimowe warunki. My wytrzymaliśmy w -21 stopniach, dlatego teraz wiemy, że Van Life zimą jest wyjątkowy.

Zdarzyło się nam używać łańcuchów, a ogrzewanie musiało pracować cały czas bez ustanku, zamarzła nam też woda. 

Można powiedzieć, że jesteśmy już w tym dość zaprawieni. Mamy więc nadzieję, że te wskazówki dotyczące zimowej awangardy pomogą Ci zachować ciepło podczas przygody w zimowej krainie czarów!

Opowiemy Ci jak sprostaliśmy innym wyzwaniom, przed którymi staliśmy i jak je rozwiązaliśmy. Mamy nadzieję, że dzięki naszym wskazówkom ułatwimy Twoją podróż.

ZimoVanie w Vanie

Okazało się to o wiele trudniejsze niż latem. Nic nie jest łatwe, np. znalezienie:

  • wody (krany zakręcone lub zamarznięte),
  • miejsca na nocleg (miejscówki zasypane śniegiem lub nieprzejezdne),
  • słońca a nawet dnia. 

Dni są krótkie i dużo czasu spędza się w szczelnie zamkniętym przed mrokiem i zimnem samochodzie niczym sardynki w puszce. Powietrze w vanie jest suche a majątek kosztuje ogrzewanie 24h na dobę.

To jednak jak mantrę powtarzać będziemy. Warto!

Odpalanie auta zimą

Bardzo ważne jest dbanie o auto zimą, tak by służył w tym zimnym klimacie bez zastrzeżeń Ty też musisz o niego dbać lepiej niż latem więc:

Zanim odpalisz auto:

  • Przekręć stacyjkę dwa lub trzy razy by pogrzać świece.
  • Zwróć uwagę na żółtą kontrolkę i poczekaj aż zgaśnie.

Po odpaleniu auta

  • Przyciśnij kilkakrotnie hamulec by sprawdzić, czy jest sprawny.
  • Sprawdź hamulec ręczny czy nie zamarzł. (Spróbuj go rozruszać na biegu w przód i w tył).

Akumulator hotelowy

Bardzo ważną rzeczą jest sprawdzanie akumulatora przed postojem (noclegiem), ponieważ nam zdarzyło się wyczerpać akumulator i musieliśmy odpalić silnik by ogrzewać auto, jeśli stanie się to w nocy, zagwarantujesz sobie przerwę w dostawie snu.

Czy samochód 4×4 jest niezbędny do zimowych przygód van life?

Ostatni czas zimy spędziliśmy na polowaniu na śnieg. Jeździliśmy też dużo po lasach i odległych miejscach szukając zacisznych miejsc na nocleg. Jeździliśmy w każdych warunkach, po gołoledzi, świeżym, ubitym i ciężkim lepiącym śniegu, puchu śnieżnym i po zalodzonych drogach.

Wjeżdżaliśmy na możliwe wysokości nawet powyżej 800 metrów, pod górę. Dojechaliśmy prawie wszędzie tam, gdzie chcieliśmy dojechać mając na uwadze, że to nie pług ani skuter śnieżny.

Zdarzyło nam się używać łańcuchów, ale głównie pod strome wjazdy i zjazdy dla komfortu i bezpieczeństwa. Więc wiemy, że można. Ale jeśli możesz sobie na nie pozwolić to będzie jeszcze lepiej.

Bo choć my jeszcze nie utknęliśmy to skrajnych sytuacji było wiele i pewnie w końcu to się nam przydarzy. 

Dlaczego nie mamy opon z kolcami jeżdżąc zimą po Norwegii?

Kolce są bardzo popularne ma północy Norwegii, tam drogi są bardzo wymagające i takie opony to często konieczność. Ale na południu Norwegii takie opony to już jest Twój wybór.

Mamy bardzo dobre opony zimowe, ale nie zdecydowaliśmy się na kolce z trzech powodów.

  • Podatki wjazdowe do miast (płacisz frycowe z powodu eksploatacji nawierzchni),
  • Opony z kolcami musielibyśmy wymienić znacznie szybciej niż te bez kolców, które mamy. 
  • Głośność podczas jazdy. Zimowe opony bardziej huczą na drodze.

Kiedy można używać opon z kolcami w Norwegii?

Kolce w oponach możesz używać tylko od 1 listopada do pierwszej niedzieli po Wielkanocy włącznie. 

W Nordland, Troms i Finnmark opon z kolcami możesz używać tylko od 16 października do 30 kwietnia włącznie. 

Opony zimowe bez kolców możesz używać przez cały rok.

Nie możesz używać opon letnich na drogach zimowych, ponieważ opony letnie nie mają wystarczającej przyczepności na lodzie i śniegu.

Opony to bezpieczeństwo, letnie zamieniają się w łyżwy pod wpływem zimna, bo twardnieją, a bieżnik nie odprowadza odpowiednio wody. 

W razie potrzeby dozwolone jest używanie opon i łańcuchów z kolcami poza tymi datami. Jeśli używasz opon z kolcami, pojazd musi mieć opony z kolcami na wszystkich kołach.

Czy zimowe opony są konieczne w Norwegii?

Tak, tak, tak i jeszcze raz tak.

Opony są ważniejsze niż napęd 4×4 czy łańcuchy.

Opony wielosezonowe to rozwiązanie jedynie do miejskiej jazdy, nie do jazdy po górskich i lodowych drogach Norwegii.

Łańcuchy śniegowe brać czy nie brać.

Musisz wiedzieć, że Van jest znacznie cięższy niż auto osobowe, dlatego prowadzi się go trudniej. Kiedy stracisz rozpęd na śliskim odcinku, nigdzie dalej nie pojedziesz np. na pochyłym parking do ośrodka narciarskiego lub górskiej przełęczy. Bez szans.

Bo kiedy na śliskiej drodze bus straci rozpęd, nawet gdy masz napęd 4×4, to i tak zacznie zjeżdżać. Przy założonych łańcuchach nie będziesz miał żadnego poślizgu kół i nie doprowadzisz do tej sytuacji.

Napęd na tylne koła (RWD) a napęd na przednie koła (FWD)

Napęd FWD jest lepszy do jazdy zimą. To prawda, ale dla samochodów osobowych, pustych busów, ponieważ większość jego ciężaru znajduje się z przodu. A większa masa na napędzanych kołach równa się większa przyczepność. 

Więc być może okaże się, że większa masa tylna ma większą trakcję i lepiej, jeśli Twój Van jest wyposażony w napęd na tylne koła. Van będzie miał większą przyczepność podczas pokonywania stromych wzniesień, ponieważ na tylnej osi będzie większy ciężar. 

Jeśli będziesz miał tył zbyt przeciążony możesz doświadczyć dryfowania, ponieważ przednie koła nie będą miały wystraczającej przyczepności, aby skręcić w lewo lub w prawo.

Każdy bus ma prawie 3 tony i dlatego musisz o tym pamiętać! Auto osobowe waży przynajmniej tonę mniej i dlatego tak ważne jest to, jak prowadzisz swojego Vana a nie jaki ma napęd.

Prawda jest taka, że gdy jesteś odpowiedzialnym kierowcą wjedziesz prawie wszędzie i nie będziesz musiał rezygnować z pięknych miejsc. Bez względu na to jaki masz napęd, a gdy użyjesz łańcuchów wjedziesz prawie wszędzie.

Kontrola otoczenia

Zawsze zanim chcesz wjechać w zaśnieżoną drogę, zaspę lub zrobić manewr na przysypanym śniegiem miejscu, sprawdź najpierw podłoże.

Wysiądź i skontroluj czy nic nie zostało przysypane białym puchem i czy pod śniegiem nie leży żaden kamień, bryła lodu lub inna rzecz, która może uszkodzić Twojego vana.

Ostrożność na drogach Norwegii

Uważaj na drodze. Nigdy nie jedź za blisko auta z przodu, ponieważ drogi w Norwegii sypane są kruszywem skalnym (mielona skała) i chlorkiem soli. 

Jadąc za blisko auta narażasz się na kamyki podbijane oponami auta przed Tobą lub kolcami z jego opon, które pod wpływem ucisku wypadają z ogumienia, bo możesz narazić się na uszkodzenie, pęknięcie szyby lub lamp świateł. 

Ale możesz też nie wyhamować, kiedy nie zachowasz odpowiedniej odległości.

Używaj świateł długich, nocą na drogach, pamiętaj jednak by je zmieniać, kiedy widzisz światła lamp auta z naprzeciwka, żeby nie raziły kierowców z przeciwnego pasa. Miej dobrze ustawione światła, by nie oślepiały innych.

Twój van jest wyższy niż auto osobowe, dlatego kąt padania świateł powinien być dobrze ustawiony.

Uważaj na drodze z powodu zwierząt. Zima to czas, kiedy zwierzęta schodzą z gór i żerują bliżej drogi, są mało widoczne i jest ich bardzo dużo.

Nie wyjeżdżaj na drogę autem zaśnieżonym i zalodzonym. Uważaj też na takie auta na drodze, ponieważ zamarznięty śnieg i lód może również uszkodzić komuś lub Tobie samochód a po co narażać się na dodatkowe koszty i nieprzyjemności.

Jak wjeżdżać po śnieżnym terenie?

  • Muzykę w pędzel i gaz na maxa. ŻART!
  • Dostosuj bieg i prędkość do nachylenia drogi podczas wjazdu i zjazdu.
  • Przed wjazdem pod górę oceń nawierzchnię. 
  • Zabezpiecz się łańcuchami, bo jeśli na środku wzniesienia koła stracą przyczepność, auto zacznie staczać się w dół i odruchowo wciśniesz hamulec popełnisz błąd.
  • Kiedy auto zacznie zjeżdżać do tyłu w takiej sytuacji hamuj pulsacyjnie by nie wpaść w poślizg, bo auto może zjechać z drogi.
  • Dlatego zapobiegaj takim sytuacjom i zakładaj łańcuchy. 
  • Spróbuj zachować kontrolę nad pojazdem.

Jak utrzymać ciepło w Vanie

Jeśli wybierasz się do Norwegii to licz się z tym, że temperatury sięgają poniżej -20 °C. Pozostawienie samochodu bez ogrzewania jest niemożliwe. Powinieneś cały czas mieć włączone ogrzewanie postojowe.

Olej, płyn do naczyń czy mydło w płynie zamarzną, ale najgorsze, że zamarznie instalacja wodna, jedzenie i woda do picia.

To jak szybko auto może zmarznąć? Nie ma konkretnej odpowiedzi, bo to zależy jaką masz izolację w swoim vanie i jakie są warunki atmosferyczne np. czy świeci słońce czy wieje wiatr.

W naszym przypadku ogrzewanie gazowe Truma na propan, było włączone cały czas, 24h/7, aby utrzymać temperaturę 18/20 °C wewnątrz auta.

Nigdy nie zostawiaj auta na mrozie bez włączonego ogrzewania postojowego, nawet jeśli z niego wychodzisz (np. na narty, spacer, wycieczkę, zwiedzanie), ponieważ zamarznie woda i narazisz się na duże koszty.

Pamiętaj, że łatwiej jest utrzymać temperaturę w aucie niż nagrzać wychłodzone auto. 

Izolowanie okien, czy to coś daje? 

Okna nie kempingowe i okna szoferki są najsłabszym ogniwem i jeśli nie przykryjesz ich odpowiednio, chłód będzie wdzierał się do środka i wydasz majątek na ogrzewanie, ponieważ nie zatrzymują ciepła i nie chronią od zimna.

My zabezpieczyliśmy wszystkie okna matami izolacyjnymi, do tego na czas spania zawieszamy zasłony grodziowe między kabiną kierowcy, a resztą auta. 

Grube zasłony mamy też w tylnej części na drzwiach busa.

Możesz nam wierzyć robią swoją robotę. 

Dodatkowo na wszystkich drzwiach dodaliśmy maty izolacyjne. Wygląda to nie za specjalnie, ale daje dodatkową izolację i dzięki temu, w aucie mamy nawet 20 °C i przy -20 °C mrozie na zewnątrz.

Każde otwarcie drzwi dobrze przemyśl i nie otwieraj bez potrzeby. Kierunek wiatru, do którego ustawiasz samochód też nie jest obojętny, najlepiej przodem do kierunku jazdy. 

Otwieraj drzwi najlepiej od zawietrznej. Nie będziesz miał śnieżycy w swoim samochodzie.

Kondensacja wilgoci

Wentylacja, wentylacja i jeszcze raz wentylacja.

Dobrze grzejemy wnętrze auta, ale i dobrze wietrzymy. Wietrz najlepiej w ciągu dnia lub kiedy świeci słońce.

Choć to w zimę trudne to jednak bardzo ważne. Ważne z punktu widzenia higieny również, bo kołdry, koce również potrzebują cyrkulacji powietrza.

W małym ciasnym wilgotnym pomieszczeniu to idealne środowisko dla pleśni i grzybów. Dlatego kiedy nie pada trzepiemy wszystkie pościele, koce, dywaniki i wycieraczki.

Zaopatrzyliśmy się w czajniczek z bardzo wąskim dziubkiem, by para z gotującej się wody jak najmniej wydobywała się na zewnątrz. Staramy się gotować wodę w większych ilościach i trzymamy ją w termosie by móc w każdej chwili wypić ciepły płyn nie gotując za każdym razem wody.

Wentylator, okno dachowe jest zawsze uruchamiamy lub otwieramy podczas gotowania, podczas kąpieli lub kiedy suszymy buty lub kurtki zimowe.

Nawet przy niskim poziomie wilgoci w busie spodziewaj się oblodzenia na oknach po nocy. Zazwyczaj na 15 lub 30 minut przed wyjazdem zdejmujemy izolacje z okiem by się odmroziły i wycieramy ręcznikiem. 

Woda zimą w Vanie

Możemy korzystać z wody, ponieważ zaizolowaliśmy rurki z wodą i słabe miejsca, które zamarzały. Aby zapobiec zamarzaniu zaworu spustowego szarej wody.

Około 30 minut przez spuszczeniem wody kierujemy dodatkową rurę wydechową z silnika tak, żeby spaliny podgrzewały zawór szarej wody.

Jest to jedynie tymczasowe rozwiązanie, dopóki nie zamontujemy specjalnych mat grzewczych podgrzewających zawory spustowe.

Na rynku są specjalne maty grzewcze i grzałki podgrzewające zawory spustowe zbiorników, ale póki co dajemy radę. (Są drogie.)

Dodatkowo możesz zaizolować styrodurem zbiornik szarej wody, co powinno zapobiec zamarzaniu. 

Żeby woda nie zamarzała używamy roztworu soli kuchennej (1 kg soli na 5 l wody). Ostatecznie specjalnego płynu przeciw zamarzaniu wody dostępnego w sklepach z akcesoriami kempingowymi. 

Ale prawda jest taka, że przy mrozach powyżej -15 °C na minusie zamarza wszystko. Najlepiej jest wtedy otworzyć wylot od wody szarej. By w zbiorniku nie zamarzała woda i by wyleciała z niego. Dlatego używaj zawsze ekologicznych płynów do mycia.

Skąd brać wodę zimą w Norwegii

Jeśli temperatura spada poniżej zera większość kranów jest zamknięta, aby chronić instalację wodociągową. Musisz być zatem kreatywny. 

O wodę pytaj na stacjach benzynowych z myjniami samochodowymi, firmach, gdzie woda jest potrzebna do funkcjonowania np. warsztaty samochodowe, przystanie rybackie, jachtowe, porty a nawet wysypiska śmieci. Ale licz się z częstą odmową.

Wodę do picia dostaniesz w restauracjach lub na stacjach benzynowych, kiedy np. płacisz za paliwo lub za jedzenie proś o wodę (jest mniejsza szansa, że odmówią).

Niestety jest tak, że większość bezpłatnych serwisów nie działa i nie ma informacji, że zostały zamknięte na zimę, zdarza się, że będziesz jechał bez sensu kilka kilometrów. Dlatego myśl z wyprzedzeniem.

Trzymaj się bliżej aglomeracji miejskich i centrów narciarskich tam często jest i woda a nawet prysznice.

Miejsca na nocleg

No tych w Norwegii nie brakuje. Szczególnie zimą. Przydrożne parkingi, parki, leśne alejki, wszędzie możesz spać. Miej tylko na uwadze by nie było silnego wiatru, bo ten nie da ci spać przez całą noc i znacznie obniża temperaturę o kilka stopni

Szukaj też na:

  • Parkingach przy ośrodkach narciarskich. 
  • Ulicach osiedlowych.
  • Pod muzeami na świeżym powietrzu i centrami kultury.
  • Parkingach hotelowych.
  • W centrach mniejszych miast też są specjalne place, najczęściej za opłata z możliwością podłączenia do prądu, ale bez sanitariatów lub za specjalną opłata. W takich miejscach często też jest bezpłatne wifi.
  • Lasach by uchronić się od wiatru.

Energia słoneczna zimą

Energia słoneczna nie zawsze jest łatwa do znalezienia zimą.Nie tylko będziesz musiał regularnie czyścić śnieg ze swoich paneli najlepiej wozić rozkładaną drabinę.

Jeśli nie masz drabiny poszukaj murków, zasp śnieżnych na których staniesz by móc sięgnąć dachu. Zaopatrz się w zmiotkę na kiju, aby sięgnąć paneli na dachu.

Prąd w kamperze

W Norwegii słońca zima jest bardzo mało, dni są krótkie a czasem słońce w ogóle nie świeci. Dlatego szanse na energie z paneli słonecznych jest znikome.

Ładowaliśmy akumulatory hotelowe i wszystkie urządzenia na prąd (komputery, telefony), podczas jazdy, ale zdarzało się, że odpalaliśmy silnik by doładować akumulatory także na postoju. 

Odkryliśmy, że często doliny są pochmurne, podczas kiedy wystarczyć wjechać bocznymi drogami na wyższe partie gór by cieszyć się słońcem nawet przez kilka godzin.

Zamknięte drogi i kempingi na zimę 

Kolejną rzeczą, którą należy wiedzieć o życiu vanowiczów w zimie, jest to, że wiele parków, kempingów i dróg jest zamkniętych przez całą zimę.

Niektóre są zamknięte przez cały sezon, a inne okresowo, zawsze sprawdź w necie czy dany ośrodek lub kemping jest teraz otwarty.

Co możesz robić w aucie zimą

  • Rozmawiać z partnerem.
  • Grać lub wymyślać gry.
  • Czytać książki, na które nie ma czasu.
  • Pracować, tworzyć, pisać.
  • Pić rozgrzewającą kawę lub herbatę.
  • Oglądać filmy i seriale.

Pamiętaj, że zimno pozbawia energii i często po powrocie ze świeżego powietrza mieliśmy siły już tylko na regeneracyjny sen.

Niektóre atrakcje są zamknięte lub trudne do zdobycia

Często zdarzy się tak, że pocałujesz klamkę. 

Jest po sezonie i wszystko jest zamknięte, są to najczęściej popularne, komercyjne atrakcje. Ale nie północ Norwegii. Bo natura nie zamyka się na człowieka.

Czego doświadczysz zimą w Norwegii 

  • Szusowania nartami.
  • Picia lodowych drinków w lodowym hotelu lub barze.
  • Okrywania się skórami renifera pod Lapońskim namiotem Lavvo.
  • Podziwiania wielorybów w lodowych fiordach.
  • Jazdy psim zaprzęgiem lub saniami renifera.
  • Karmienia łosi lub reniferów.
  • Czy wreszcie ujrzenia Divy Północy na żywo, czyli zorzy polarnej?
  • I co nie warto?

Zimowe alternatywy dla Vanowych zmarzluchów

Jeśli jesteś zmarzluchem to zawsze możesz udać się na południe na zimę. Wielu podróżników przemieszcza się wraz z porami roku i kieruje się na południe do Portugalii, Turcji, Meksyku czy Florydy.

To dobra pora roku, aby zobaczyć inne części kraju, które często są zbyt gorące, aby cieszyć się nimi w miesiącach letnich.

Ja też myślałam, że nie lubię zimy i zimna, tymczasem jestem szczęśliwa, kiedy mogę jej doświadczać całą sobą w dzień i w nocy. Spróbuj a zobaczysz.

Check Lista na Zimowy Van Life

  1. Okłady z psa lub kota (partnerki, partnera kolejność dowolna).
  2. Opony zimowe.
  3. Łańcuchy.
  4. Lina do holowania.
  5. Łopata do odśnieżania.
  6. Kilka baniaków na wodę.
  7. Maty izolacyjne na okna i drzwi.
  8. Grube zasłony grodziowe między kabiną kierowcy a resztą auta. 
  9. Grube zasłony na tylne drzwi.
  10. Webasto lub Truma. 
  11. Uszlachetniacz do Diesla (dodatek zimowy).
  12. Zimowy płyn do spryskiwaczy. 
  13. Zmiotka na kiju do odśnieżania paneli słonecznych i śniegu.
  14. Skrobaczka do szyb.
  15. Rękawice do odśnieżania.
  16. Ekologiczne płyny do mycia.
  17. Płyn przeciw zamarzaniu wody szarej (ewentualnie roztwór z soli).
  18. Wentylacja by zniwelować kondensację wilgoci.
  19. Zaizolowane rurki wody pianką kauczukową Armaflex.
  20. Zbiornik zaizolowany Styrodurem.
  21. Maty grzewcze podgrzewające zawory spustowe zbiorników.
  22. Grzałki do zaworów spustowych zbiorników.
  23. Rozkładana drabinka.
  24. Grube materiały do uszczelniania otworów. 
  25. Zasłonięte wszystkie szpary z których może uchodzić powietrze, np. otwory od pasów przednich foteli, drzwi suwane.
  26. Dodatkowa izolacja grubym ręcznik, wykładziną.
  27. Koc elektryczny na 12V.
  28. Zimowe kołdry lub śpiwory.
  29. Puszysty koc wełniany.
  30. Ciepły sweter.
  31. Bielizna termiczna.
  32. Grube skarpety.
  33. Ciepłe kapcie.
  34. Dobry termos.
  35. Herbata z korzeniem imbiru, goździkami.
  36. Kawa z cynamonem.
  37. Dywaniki w aucie na podłodze.
  38. Pochłaniacz wilgoci.
  39. Plastikowa wycieraczka, ociekacz do butów.
  40. Prawdziwy bulion, rosół.
  41. Czujnik gazu.
  42. Termofor lub butelka z gorącą wodą.
  43. Książki, gry, karty.
  44. Świeczki, lampki.
  45. Witamina D i Omega3. 
  46. Ew. ogrzewania zaworu spustowego wody szarej poprzez doprowadzenie rury wydechowej z silnika w stronę zaworu, rozwiązanie tymczasowe.
  47. Gaz używany w butlach w Norwegii to Propan (bardziej kaloryczny).
  48. Naładowany akumulator hotelowy.
0 Email

Geiranger- Trollstigen

by Agnieszka

Droga 63, Geiranger- Trollstigen To najpiękniejszą Trasa Krajobrazowa Norwegii i norweska kraina czarów. To 106 km surowej norweskiej przygody. W kraju wypełnionym pejzażami fiordów i górami sięgającymi nieba.

Golden Rude Norwegia, Gullruten lub Złoty Szlak Północy jest częścią 18. Narodowych Szlaków Turystycznych Norwegii. To cud natury i architektury w jednym

Trasa ma wszystko, czego możesz oczekiwać od podróży samochodem po Norwegii. Trasa rozpoczyna się od miasteczka Stryn, a raczej jego płaskowyżu Strynefjellet.

Najlepiej swoją drogę rozpocznij od centralnych turystycznych miasteczek Lom lub Dåmbas, (zjedziesz z E6), a zakończ w Åndalsnes lub odwrotnie.

trollstigen

Szlak łączy piękne trasy z architekturą światowej klasy, naturę z nowoczesnością. Niektóre punkty widokowe harmonizują z krajobrazem, wtapiają się w niego, inne nadają ostry kontrast naturze, ale nigdy nie pozostają obojętne.

To wspaniałe miejsca na piknik, przerwę w drodze lub nocleg.

Dalsnibba

Najwyższy punkt na drodze znajduje się zaraz po starcie. To jest 1038 m wysokości drogi Nibbevegen, która prowadzi z Djupvasshytta do punktu widokowego na górze Dalsnibba, Geiranger Skywalk, który znajduje się na wysokości ok. 1500 m.

Ujrzysz panoramę z najwyższego jej punktu. Droga jest płatna, ale możesz zostać na noc.To prawdopodobnie najpiękniejszy widok na fiordy na świecie. Symbol rejonu Geiranger.

Knuten

Jadąc w stronę Geiranger zatrzymaj się przy węźle drogowym. Trakt jest ważnym pomnikiem pionierów dróg, którzy budowali szosę do Geiranger w 1882 r. Będziesz zachwycony kunsztem, tym bardziej że zachowała swoją pierwotną postać.

Geiranger

Flydalsjuvet

Następnie dojedziesz do pięknie położonego parkingu i terenu piknikowego w samym sercu Geirangerfjordu na którym musisz się zatrzymać, bo oferuje spektakularne widoki, z których zobaczysz 1502 m szczyt Laushornet i 1629 m szczyt Eidshornet.

golden rute 63

Koniecznie znajdź półkę skalną, zrób pamiątkowe zdjęcie na Tronie Królowej Dronningstolen odsłoniętego przez samą królową Sonje. Sam parking to też majstersztyk, bo do budowy toalet i punktu informacyjnego wykorzystano wiekowe drewno za stajni dla koni.

Platforma widokowa w wąwozie Flydalsjuvet ma górny i dolny poziom połączony chodnikiem wzdłuż drogi.

Geiranger

Utstikten

Jadąc w dół do miasteczka położonego na dnie fiordu będziesz mijał kamień postawiony z okazji koronacji Króla Haakona tuż obok hotelu Utsikten.

Geiranger

W miejscowości jest wiele hoteli, kempingów i pól namiotowych. Port Geirangerfjord jest drugim co do wielkości portem wycieczkowym w Norwegii i znajduje się na końcu Geirangerfjordu, i jest największym magnesem dla turystów odwiedzających Norwegię. Co roku, podczas sezonu turystycznego, do portu zawija 140–180 olbrzymich hoteli statków.

Jeśli chcesz zobaczyć miasteczko, idź na spacer w górę lub w dół 327. schodami z punktami widokowymi nad wodospadem Storfossen. Waterfall Walk biegnie od centrum Geiranger lub do Norwegian Fjord Centre, Centrum Fiodrów Norweskich oraz Hotel Union lub odwrotnie. 

Ørneveien- Droga Orłów

Następnie jedź dalej drogą 63 stromo w górę, Drogą Orłów, 11. ostrymi zakrętami, które wznoszą się po stromym, zielonym, owocowym zboczu wzgórza. To dawne siedlisko orłów, skąd jego nazwa. Ørnevegen, czyli Droga Orłów wiedzie pomiędzy Eidsdal i Geiranger. Droga liczy 8 kilometrów, nachylenie powierzchni dochodzi do 10%.

Droga Orłów

Ørnesvingen

Dotrzesz do platformy widokowej (620 m n.p.m.)  z własnym wodospadem. Stalowo-drutowy chodnik jest idealnym punktem orientacyjnym, z którego będziesz podziwiał poniżej wpisany na Listę Światowego Dziedzictwa UNESCO Geirangerfjord, słynny wodospad De Syv Søstrene, Siedmiu Sióstr i górską farmę Knivsflå. Stąd też rozpościera się najpiękniejszy widok na miasteczko Geiranger.

Linge ferjekai

Z nabrzeża promowego Linge musisz udać się na prom, rejs trwa 10 minut. Przez Norddalsfjord do Eidsdal. Przy nabrzeżu promowym znajduje się przestronna poczekalnia z panoramicznymi oknami wychodzącymi na fiord.

Juvet

Juvet Landscape Hotel to kolejny klejnot architektury, położony na dnie doliny Valldal, który otrzymał w 2012 roku najwyższą nagrodę architektoniczną w Norwegii.

To 7 apartamentów postawionych na metalowych słupach nad granitowymi głazami, idealnie komponujących się z naturą. Nawet jeśli nie planujesz tam posiłku lub noclegu warto byś zobaczył go z zewnątrz.

Valldal

Gudbrandsjuvet

Zaledwie 1 kilometr od hotelu jest parking na którymi znajduje się kolejna platforma widokowa w kształcie spirali, prowadząca do kawiarni i zaprojektowana przez tego samego architekta co hotel.

To wijąca się sieć metalowych mostów i chodników zwieszona nad pieniącymi się wodospadami w głębokich wąwozach doliny Valldalen. 

Gudbrandsjuvet

Trollstigen

To najwyższy punkt na drodze ze Strynefjellet, ale najpierw czeka cię wspinaczka 11. ostrymi zakrętami na 852 m n.p.m. Historyczną przełęczą między Valldal i Åndalsnes. Tym arcydziełem inżynierii dojedziesz na płaskowyż lodowcowy Trollstigen czyli Drabinę Trolli.

Zatrzymaj się na pięknym parkingu Trollstigen, zjedz Trollowe lody i popatrz na przełęcz, którą zaraz będziesz się wspinał. 

droga 63

Następnie zatrzymaj się na parkingu, gdzie stoi znak drogowy Uwaga Trolle prawdopodobnie jedyny taki na świecie. Uwaga parking jest duży, ale łatwo go ominąć, bądź czujny.

Uwaga Trolle

Po drodze jest jeszcze jedna zatoczka, gdzie zobaczysz wodospad z dołu w całej okazałości, miniesz kamienny stary most nad wodospadem Stigfossen i wjedziesz na obszerny parking z restauracją, toaletami i sklepem z pamiątkami.

Trollstigen

Chodnikami przecinającymi teren lodowcowy dojdziesz na kanciastą betonowo-szklaną konstrukcje imitującą topnienie lodowca rzeki Istra, która uniesie cię 200 m nad dolinę i wodospad Stigfosssen. 

Kilkaset metrów dalej wystaje kolejna platforma. Zawieszona w powietrzu zardzewiała, designerska stal połączona ze szkłem, która wyniesie cię 852 m ponad dolinę Trollstigen. 

Trollstigen view point

Kolejne 16 km jedź, obok gór o wielkich nazwach, w tym Dronningen (Królowa), Kongen (Król) i Bispen (Biskup), to kraina lodu i wysokich śnieżnych tuneli, które odsłaniają drogę od czerwca do października. Droga ta zaprowadzi Cię do Åndalsnes.

trolstigen ski

Norweski Szlak Krajobrazowy Geiranger-Trollstigen 

Droga 63, biegnie z Langvatnet do Strynefjellet i Sogge Bru w Romsdalen, o łącznej długości 104 km. Na tym odcinku musisz popłynąć promem z Eidsdal do Linge.

Jeśli chcesz przeżyć rejs po fiordach, powinieneś również uwzględnić trasę promową między Geiranger i Hellesylt.

nasjonalturistveg

Płatne Kempingi

Na drodze jest wiele płatnych parkingów jak np.

  • Stryn Camping 
  • Geiranger Camping
  • Trollstigen Camping

Miejsca do spania na dziko.

Po drodze znajdziesz też wiele miejsc do spania na dziko i na Van Life np. 

  • W miasteczku Stryn, (równoległe parkingi do trasy w centum)
  • Między tunelami drogi 63 przy starych hyttkach Aussichtspunkt, GPS 61.9665953,7.2488228,453
  • Powyżej Drogi Orłów na parkingu Kosmyra, GPS 62.1357437,7.1847638,107
  • Na parkingu Langvatnet przy rozjeździe z drogi 15 na 63 czyli na Geiranger, GPS 62.0135155,7.3999761,252
  • Przy parkingu Trollstigen, GPS 62.4517159,7.6617273,95
  • Åndalsnes są dwie miejscówki znajdziesz na aplikacji Park4night, (ale polecamy bardziej Parking Trollvegen, choć zboczysz trochę z trasy to warto.).
  • Jeśli będziesz wjeżdżał na Dalsnibba szczyt (warto!) pozostań na noc, jeśli pogoda ci pozwoli. Nie zapomnisz tych widoków.

Odległości i czas trasy Geiranger-Trollstigen.

  • Stryn-Langvatnet droga 15 przez Hjelle 52 km 48 min.
  • Langvatnet- Dallsnibba droga 63 12 km 20 min.    (wjazd na punkt widokowy na szczycie 250 NOK)
  • Dallsnibba- Flydalsjuvet droga 63 17 km 31 min.
  • Flydalsjuvet- Geiranger droga 63 3,9 km 9 min. 
  • Geiranger- Ørnesvegen (Droga Orłów) droga 63 8 km 10 min. (serpentyna)
  • Ørnesvingen- Eidsdal 63 18 km 20 min.  (punkt widokowy bezpłatny)
  • Prom Eidsdal-Linge 2,9 km 10 min. (86 NOK auto do 6 m)
  • Linge-Valldal droga 63 4,7 km 6 min. 
  • Valldal- Gudbrandsjuvet Droga 63 19 km 21 min. 
  • Grundbransjuvet- Trollstigen Utstiktpunkt, 20 km 22 min.  (punkt widokowy bezpłatny)
  • Trollstigen- Åndalsnes Droga 63 na drogę E136 19 km 20 min. 

Razem: 170,9 km, czas to około 250 minut jazdy bez zatrzymywania się, (+/- oczekiwanie na prom).

Geiranger

Trasę jesteś w stanie pokonać w jeden dzień, ale szczerze odradzamy, bo jest tyle pięknych miejsc, że przystanki co kilka minut są obowiązkowe, więc jeśli nie musisz zwolnij i daj sobie dwa dni, nie będziesz żałował.

Naszym zdaniem to najpiękniejsza z Tras Turystycznych Norwegii na Van Life. Ciekawi jesteśmy twojej opinii. Koniecznie podziel się swoją.

0 Email

Nasza przygoda z Van Life’m zaczęła się z potrzeby podróży niezależnej i na naszych warunkach, ale i takiej, która nie spustoszyłaby naszych portfeli. Bardzo chcieliśmy dotrzeć na koniec świata, czyli na Nordkapp.

Potrzebowaliśmy samochodu, hotelu i zabrania jedzenia i ciepłych rzeczy. I tak zrodził się pomysł zbudowania samochodu, który spełni nasze potrzeby.

Volkswagen Caravelle

Najpierw był DAN lat 22, (od skrótu, Daniel, Aga, Norwegia). O sercu 2.5 TDI, Diesel i 102 koniach mechanicznych. Rocznik 1999. Przerobiliśmy go na Bus Vana.

Wymontowaliśmy siedzenia. Zbudowaliśmy konstrukcję, na której położyliśmy materac z sypialni. W dużych plastikowych boksach trzymaliśmy ciuchy, buty, rzeczy toaletowe, garnki, talerze i wszystkie przydasie na podróż.

Z tyłu auta zbudowaliśmy kuchnię z wysuwanym blato- stołem, do gotowania kupiliśmy kuchenkę turystyczną, wrzuciliśmy zwykły grzejnik i….

I przepadliśmy. 

Wróciliśmy innymi ludźmi. Podróż zmieniła nasze dotychczasowe postrzeganie świata. Wiedzieliśmy już, że chcemy żyć, a nie mieć. Założyliśmy bloga, a droga stała się sensem naszego życia.

Sprzedaliśmy długo remontowany dom. Pozbyliśmy się wszystkich rzeczy, które zaśmiecały nasze życie. Postawiliśmy na minimalizm. Wtedy też poczuliśmy ulgę i wolność.

Volksvagen California Coach

Potem dołączył do nas BOB, miał już imię. Był dorosły, miał 18 lat.

Van Life Norway

Idealnie nadawał się dla dwóch osób. Bob był modelem dla ludzi ceniących niezależność, oryginalność i klimat retro. Na drogach budził powszechny zachwyt.

Van Life

Kupiliśmy go od pary surferów i pokochaliśmy miłością prawdziwą. Pomimo swojej pełnoletności był niezawodnym Van Busem i towarzyszem drogi.

BOB o sercu takim samym jak DAN, rocznik 2003 miał podnoszony dach, dwupalnikową kuchenkę, zlew, ogrzewanie postojowe Webasto, dodatkowy akumulator.  

Dwa dwuosobowe miejsca do spania, gniazdo 230 v z funkcją ładowania akumulatorów, obrotowe fotele, rozkładany stół. Czyli luksusy wszelakie.

Prawie z niego nie wysiadaliśmy. Doszliśmy jednak do wniosku, że chcemy tak żyć jak najczęściej i musimy pomyśleć o większym komforcie podróży.

Van Life Skandynawia

Kampervan Fiat Ducato

Wtedy zdecydowaliśmy się na Dukata, lat 3. I choć nie ma chemii między nami, to właśnie dzięki niemu Van Life stał się bardziej komfortowy i przyjazny. 

Fiat rocznik 2018. 2,3 diesel. 130 km, nie jest może demonem szybkości, ale na podróż bardzo odpowiedni. Dobrze sprawdza się w górach i nie ciągniemy za sobą peletonów.

Norwegia ma trudny klimat. Zimne noce i poranki, silny wiatr, zacinający deszcz był dużym problemem w małym busie z namiotem i bez łazienki. Teraz jest jakby luksusowo, co trochę nas krępuje.

Szykujemy się na Van Life zimą, na jazdę po śliskich drogach Norwegii. Kupimy opony zimowe, ocieplimy zbiorniki z wodą i ruszymy na mroźną północ. Trzymaj za naszą wyprawę kciuki. A może pojedziesz z nami?

Teraz jest wygodnie i komfortowo. Ale…….

Kochamy taki styl życia. Dlatego też chcemy wybudować swojego Vana takiego, który będzie z nami przemierzał świat, będzie miał duszę i będzie taki NASZ. Dlatego nie powiedzieliśmy jeszcze ostatniego słowa. 

3 Email

Van Life w Norwegii

by Agnieszka

Norwegia jest Nirwaną Vanlife’u. Różnorodność otaczającej przyrody od wysokich gór, fiordów po rajskie plaże. Tu na pewno znajdziesz coś dla siebie. Norwegia latem może być po prostu jednym z najpiękniejszych, inspirujących miejsc na ziemi, a absolutnie najlepszym sposobem na poznanie jej niekończącego się splendoru jest Van Life.

Plusy Van Life’u w Norwegii

Przyroda w Norwegii

Norwegia należy do jednego z najbardziej malowniczych krajów Europy.Dzika, nietknięta przyroda z niekończącymi się fiordami i górami. Dobrze utrzymane drogi, umożliwiające łatwy dostęp do przyrody, pozwalają doświadczyć życia w naturze.

Populacja Norwegii

W tym pięknym kraju żyje tylko 5 milionów ludzi. Masz dużą szansę na zaparkowanie kampera gdzieś nad Atlantykiem bez bezpośrednich sąsiadów. Będziesz sam na sam z naturą, wiatrem, zachodami i wschodami słońca, śniegiem, zorzą polarną i fiordami. Czyli to, co dla prawdziwego Van Life’u jest istotą podróżowania.

Punkty widokowe Norwegii

Nie musisz wychodzić nawet z samochodu, by podziwiać niesamowite widoki. Jeśli jesteś mniej zainteresowany wędrówkami nie musisz nigdzie chodzić, nie stracisz zbyt wiele. Na wiele szczytów i punktów widokowych, wjedziesz samochodem, a drogi turystyczne pełne są pięknych krajobrazów i przepięknych parkingów.

Van Life Norwegia

Kempingi w Norwegii

Norwegowie są entuzjastami kempingów, w całym kraju znajdziesz świetną infrastrukturę. Większość kempingów znajduje się w pięknym otoczeniu. Każde większe miasto ma do zaoferowania pole namiotowe, kempingi z dużym zapleczem sanitarnym.

Dzikie miejscówki w Norwegii

Jeśli podróżujesz po Europie kamperem, musisz pobrać aplikację: park4night. Jest tam wiele oznaczonych niesamowitych miejsc, ale podczas podróży znajdziesz też wiele innych, nieoznaczonych, szczególne tych na dzikich terenach lub wysoko w górach, za które nie trzeba nic płacić. 

Van Life Norway

Prawo Allemannsretten

Ponieważ masz swobodę poruszania się po Norwegii, możesz zaparkować swój kamper na łonie natury na noc, tak długo, jak długo będziesz przestrzegał zasad (porządku, ciszy, odstępu 150 metrów od domostw i nierozpalania ogniska). Przy małej populacji i tak dużej ilości dużych, otwartych przestrzeni w Norwegii nie będziesz miał problemu ze znalezieniem miejsca na nocleg.

Drogi w Norwegii

Jazda po Norwegii to prawdziwa przyjemność. Norwescy kierowcy są zwykle zdyscyplinowani i spokojni, chętnie ustępują i czekają tam, gdzie to konieczne. Drogi są dobrze utrzymane, nawet na mniejszych drogach typu „b”. Będziesz pokonywał duże odległości nie widząc innych pojazdów, ale spodziewaj się, że drogi wokół popularnych atrakcji turystycznych będą pełne turystów. 

Van Life Norway

Serwis kampera w Norwegii

Lokalne gminy w całym kraju doskonale zdają sobie sprawę z nawyków podróżowania ludzi i utworzyły w miastach i miasteczkach stacje zrzutowe, ścieków (szarej wody). Znajdziesz je na stacjach benzynowych, większość jest bezpłatna. Jeśli masz toaletę kasetową, również będziesz mógł ją tam zrzucić.

Woda w Norwegii

Jeszcze bardziej niesamowite jest to, że prawie cały kraj jest przygotowany na Vanlife. Prawie wszędzie znajdziesz darmową wodę. (rzadko stacje benzynowe pobierają opłatę)

Internet i zasięg w Norwegii

Norwegia ma jedną z najlepszych sieci 4G w okolicy. Stracisz zasięg, gdy będziesz w dziczy lub u podnóży gór, ale wokół głównych dróg, miast będziesz miał świetny zasięg. Jeśli pracujesz w podróży, nie powinieneś mieć problemów z Internetem

Norwegia Van Life

Minusy Van Life’u w Norwegii

Pogoda w Norwegii

Pogoda w Norwegii to stan umysłu. Spodziewaj się jej zmienności. Poranne przymrozki, silne wiatry, wodospady zalewające drogi, oślepiające słońce czy zacinający w szyby deszcz to norma nawet latem. Jeśli jedziesz po sezonie letnim, koniecznie miej opony zimowe. Dodatkowe halogeny też na pewno się przydadzą, bo drogi są dość mroczne.

Zwierzęta na drogach Norwegii

Jest wiele ostrzegawczych znaków przy drogach informujących o zwierzętach. Są to zazwyczaj: sarny, łosie, ale też pasące się na wolności stada owiec, krów i kóz. Zwierzaki są zarówno atrakcją turystyczną jak i stanowią zagrożenie. Zawsze bądź czujny i jedź ostrożnie.

Van Life Skandynawia

Opłaty drogowe w Norwegii

Krajem tuneli, mostów i promów Norwegia słynie, a ceny za przeprawę nimi mogą naprawdę spustoszyć portfel ( na szczęście jedynie część mostów i tuneli jest płatna). Podobnie sprawa ma się z autostradami i drogami szybkiego ruchu. Opłaty za nie pobierane są na poszczególnych odcinkach przy użyciu systemu AutoPass. 

Jeżeli zamierzasz pokonywać płatne odcinki możesz skorzystać z systemu pre-paid. Na stronie AutoPass możesz założyć konto, zarejestrować pojazd i wpłacić kwotę 200 NOK za depozyt (kaucja). 

Możesz również wybrać możliwość „beztroskiej” jazdy bez rejestracji w systemie komputerowym. Licz się jednak z tym, że po pewnym czasie na twój adres  przyjdzie skumulowany rachunek za skorzystanie z poszczególnych odcinków płatnych (tylko rzeczywisty koszt przejazdów bez kar itp.). 

  • Ceny płatnych tuneli i mostów są dosyć zróżnicowane. Ich ceny można bez problemu wygooglować w Internecie.

Promy samochodowe w Norwegii

Od czasu do czasu będziesz musiał przeprawić się przez fiord promem samochodowym. To nie jest rejs po fiordach, ale szybka przeprawa zaprojektowana tak, aby jak najszybciej dostać się z jednego miejsca do drugiego, trochę jak transport publiczny.

Nie jest to skomplikowane, droga zatrzymuje się bez możliwości skręcenia inną trasą i jest tam rampa dla promu. Mapy Google lub nawigacja satelitarna będą o tym wiedzieć i odpowiednio cię pokierują.

  • Ceny krótkodystansowych promów wahają się w granicach od 80 do 200\250 NOK dla auta (do 6m) z kierowcą + 1 pasażer. (wrzesień 2021)
Van Life Norway

Ograniczenia prędkości w Norwegii

Ograniczenia prędkości na większości dróg w Norwegii wynoszą 80 km/h, co oznacza, że ​​dojazd z miejsca na miejsce zajmuje trochę więcej czasu. Na przykład jazda z Lofotów do Oslo zajmuje aż 30 godzin, ponieważ drogi są kręte, wąskie (mijanki), z tunelami i znacznym ograniczeniem prędkości. 

Mandaty

Możesz zostawić majątek nawet jeśli przekroczysz zaledwie 10 km/h. Za jazdę na podwójnym gazie grozi ci nawet areszt. Policja stoi zwykle ukryta, a pomiary prędkości ukryte na poboczach dróg na kilkanaście metrów wcześniej. Jeśli cię zatrzymają to pewne, że masz mandat. Nie ryzykuj jedź przepisowo, nawet jeśli jest to żmudne.

Paliwo w Norwegii

Ceny paliw w Norwegii należą do jednych z najwyższych na świecie. Na wrzesień 2021 średnia cena jednego litra ON w Norwegii wynosiła średnio 16 NOK. Gdy planujesz liczącą kilka tysięcy km trasę ta różnica staje się na prawdę odczuwalna.

W Norwegii ceny na różnych stacjach paliw potrafią się różnić nawet o ok 4 NOK na litrze. W pobliżu dużych miast (szczególnie na południu) ceny bywają często dużo niższe niż w małych miejscowościach szczególnie na północy kraju. Ceny lubią się zmieniać również w zależności od dni tygodnia czy godziny!

Van Life

Ceny w Norwegii

Podobnie jak każde z państw Skandynawii, Norwegia należy do najdroższych miejsc w Europie, szczególnie dla Van Lifersów z Polski, a ceny w restauracjach należą do ekstremalnie wysokich. Do szczególnie drogich towarów należą alkohol i papierosy, ale też usługi turystyczne powalają. Na jedzenie powinieneś przeznaczyć nawet trzykrotność cen polskich. dlatego zaopatrz się w produkty żywnościowe z długą datą spożycia, sporo zaoszczędzisz.

Kontrole wagi na drogach

Niestety dość często spotkasz na drogach (szczególnie głównych) duże parkingi na których Norweski Zarząd Ruchu Stadvegvesen kontroluje pojazdy. Jeśli twój van, bus wyglada jak samochód dostawczy, licz się z kontrolą. Wszyscy ludzie drogi, wiemy jak ciężko jest utrzymać wagę przy pełnych zbiornikach.

Norwegia

Strony Internetowe i Aplikacje

www.visitnorway.com

www.fjordnorway.no

www.amb-norwegia.pl

www.turistveg.no

www.kieruneknorwegia.pl

www.eurocamping.eu

www.autopass.no

www.statsvegvesen.no

www.ut.no

www.resteplaser.no

park4night 

E-book dla Van Life’u w Norwegii

Napisaliśmy 100 stronicowego e-booka „Samochodem po Norwegii”, znajdziesz w nim wszystkie potrzebne informacje, o drogach, opłatach, mandatach, najpiękniejszych trasach samochodowych. Jest do pobrania za darmo dla ciebie z naszej strony.

Do zobaczenia na trasie!

1 Email

Busem na koniec świata

by Agnieszka

Mamy tak, że przywiązujemy się do niektórych samochodów. Niestety, albo na szczęście. Wtedy samochód ma swoje imię i swoją osobowość. Tak było, kiedy mieliśmy stare Audi A3, a którego sprzedaży do dziś dnia nie możemy sobie wybaczyć.

Naszego busa Volkswagen T3 pokochaliśmy miłością wzajemną. Wzajemną, bo nigdy nas nie zawiódł. Nigdy nie rozkraczył się na drodze. Choć czasem prowadzimy całe peletony aut, to tylko dlatego, że auto jest starszej generacji. Życie miał bardzo pracowite i świetnie staruszek się trzyma.

Dotychczas woził głównie ludzi ma 9 miejsc, dzięki temu mogliśmy jeździć na wycieczki z całymi rodzinami, które odwiedzały nas w Norwegii. Woził też nas do Polski, z której wracaliśmy obładowani rzeczami, które urządzając się w Norwegii bardzo wówczas potrzebowaliśmy. Woził też całe kolonie dzieci. Na basen, urodziny czy mecz. I każdy chwalił sobie komfort z jakim podróżował.

Kiedy narodził się pomysł, by pojechać nim na daleką północ tylko we dwójkę, potrzebowaliśmy przerobić go na pseudo kampera. Rozmontowaliśmy siedzenia pozostawiając tylko dwa przednie.

Zbudowaliśmy konstrukcję pod materac. Materac zabraliśmy z łóżka, które stało w pokoju gościnnym. Pasował jak ulał. Idealnie wpasował się na szerokość busa. Stelaż zbudowaliśmy z płyt pilśniowych, które pomalowaliśmy na szary kolor by było estetycznie i by nie haczyły materiałów.

Na łóżko wchodziliśmy bocznymi drzwiami, a pod nim umieściliśmy plastikowe pudła z rzeczami, które były nam potrzebne na wyjeździe. Trzy przegrody dzieliły dziewięć całkiem dużych pudeł. Nie mieliśmy problemów z pakowaniem się pomimo, że musieliśmy wziąć głównie ciepłe rzeczy, grube kurtki czy górskie buciory.

Z tyłu auta na dole również były trzy rzędy po dwa pudła. Wyżej były półki na drobiazgi, na których daliśmy zabezpieczające listewki, by rzeczy na nich ustawione nie przemieszczały się.

Na wysokości pasa mieliśmy blat roboczy na którym przyrządzaliśmy jedzenie i jeszcze jeden dodatkowy wysuwany blat. Najczęściej używany pod kuchenkę gazową.

Pożyczyliśmy od przyjaciół maszynę do szycia. Kupiliśmy grube nieprzepuszczające światła zasłony, które przerobiliśmy na zasłony naszych okien i kotarę dzielącą szoferkę z częścią sypialnianą.

Zasłony umocowaliśmy na linkach do zazdrostek na krawędziach na górze i na dole okien. Zrobiliśmy zakładki, by wprowadzić linki. Zostały tak obszyte, by można było je przesuwać lub odsłaniać bez problemu. Tym sposobem północne słońce nie raziło nas w nocy i dawało przytulności i intymności wnętrzu.

Zabraliśmy ze sobą rzeczy najpotrzebniejsze. Czyli garnki, patelnie, talerze miski, turystyczną kuchenkę gazową, butlę z gazem. Duży baniak na wodę. Trochę chemii, lekarstw, kosmetyki.

Po otwarciu tylnych drzwi, których skrzydła stanowiły również ściany boczne. Oprócz osłony przed wiatrem dawały jeszcze oparcie na plandekę namiotu, który uszyliśmy z dużej plandeki, który służył jako prysznic lub gdy deszcz lub wiatr uniemożliwiał gotowanie.

Auto ma klimatyzację, ale nie ma webasto. Gdy nocowaliśmy na campingach braliśmy prąd na długim przedłużaczu przystosowanym do gniazdek na kempingach, który woziliśmy ze sobą i podłączaliśmy zwykły malutki grzejnik olejowy. Noce w Norwegii są bardzo wilgotne, więc taki grzejnik sprawdził się bardzo.

Czego nam brakowało? Niczego! Gdybyśmy urządzali się ponownie jedynie kuchnię zrobilibyśmy w środku między przednimi siedzeniami, a materac przesunęlibyśmy na tył.

Moglibyśmy w ten sposób robić kawę, nie wychodząc z samochodu, co rześkim rankiem nie było zbyt przyjemne. A to dla nas rytuał. Ale i dostęp do niektórych rzeczy z tyłu samochodu był utrudniony. Tak żyliśmy kilka tygodni jeżdżąc po północnej i zachodniej Norwegii. Wspaniały czas.

Teraz wiemy, że taki styl podróżowania stanie się częścią naszego życia, jeśli nie życiem. Odkryliśmy, że potrzebujemy do życia i szczęścia tylko tego, co zmieści się w naszym busie oraz serdecznych ludzi na drodze życia.

Jak bardzo pozbycie się posiadania zmieniło naszą perspektywę postrzegania świata i oczyściło umysły. Sprzedaliśmy dom. Pozbyliśmy się wielu rzeczy. Po to by bardziej doświadczać życia.

Kupiliśmy Boba dla przyjaciół Bobika i przygotowujemy go na następne wyprawy. Jest bardziej przystosowany na podróże, bo to wersja Westfalia, czyli mini kamper. Jest kopią naszego Dana, czyli poprzedniego, który stanie się trochę dawcą organów.

Całą zimę będą trwały przygotowania do wyjazdu. Będziemy dzielić się z Wami naszym doświadczeniem, podróżami, życiem. Zostańcie z nami i trzymajcie kciuki.

Idzie nowe i jesteśmy strasznie podekscytowani.

0 Email

Samochodem po Norwegii

by Agnieszka

Czas na Norwegię

To był maj 2019r. czasy Covid, kiedy dotarło do nas, że wakacje w syden, czyli wszystkie kierunki na południe pozostaną jedynie fantazją. Wtedy to pomyśleliśmy sobie, że to jest wspaniały czas na Norwegię,

Choć mieszkamy w niej już kilka dobrych lat i wiele widzieliśmy to jednak na północną Norwegię nigdy nie było czasu.

No dobra ochoty też nie, bo woleliśmy upalne lato all inclusive lub wycieczki objazdowe po Europie. Gwarancję słońca. Lato kojarzyło nam się z Gdańskiem, z którego pochodzimy, z klimatem turystycznych zapchanych komercją miejsc. I lans’em na promenadach mola.

Zakochani w Norwegii

A teraz cóż perspektywa noszenia puchowej kurtki w czerwcu nie była zbyt kusząca. Zniechęcały nas też ceny, bo tu wszystko jest strasznie drogie. Ale przecież jeździliśmy po Norwegii, ponieważ mieszkamy pod Ålesund jest to bardzo dobra baza wypadowa.

Po kilka razy w roku byliśmy na Geiranger czy Trollstigen. Drogi znaliśmy na pamięć. Norwegia zachwyciła nas i rozkochała w sobie. Uznaliśmy, że jest najpiękniejszym krajem w jakim kiedykolwiek byliśmy. Więc dlaczego w nią nie jechać.

Kamper van z busa

I wtedy zrodził się pomysł by przerobić naszego dwudziestoletniego Busa na pseudo kampera. Tak by podróż nie była tak kosztowna. I zaczęliśmy. Wymontowaliśmy siedzenia na miejsce których przyszły płyty pod materac.

Z nich też zbudowaliśmy pseudo kuchnię. Pomalowaliśmy całość farbą by było estetycznie. Pożyczyliśmy maszynę do szycia od przyjaciół. Uszyliśmy zasłony ze starych materiałów.

Planowaliśmy wszystko tak by być samowystarczalnymi, nawet w surowym klimacie północy. Zaopatrzyliśmy się w kuchenkę gazową i butle z gazem. Wzięliśmy z domu plastikowe pudła na sprzęty, naczynia kuchenne, grzejnik, ubrania i buty.

O dziwo sprawiało nam to ogromna frajdę. Kiedy nasz projekt był już gotowy zapakowaliśmy zapasy jedzenia i pięć litrów wody w baniaku, zamknęliśmy dom i ruszyliśmy w drogę.

Wspaniała wyprawa

I wiecie co? To była wspaniała wyprawa. Nie żałujemy ani minuty. Dziś wiemy, że żadne rajskie plaże nie zamienilibyśmy na piździawę na północy.

To jak doświadczyliśmy tego kraju, to co wiedzieliśmy i wszędzie tam, gdzie w pocie czoła doszliśmy jest bezcenne i tylko nasze. I choć wiemy, że drugi raz taka przygoda się nie powtórzy to wiemy, że chcemy więcej.

Podziwialiśmy Norwegię

Podróż zaczęliśmy od upalnego starego i klimatycznego Trondheim, podziwialiśmy gotycką katedrę Nidaros, miejsce koronacji norweskich królów. Byliśmy w Stiklstad gdzie w bitwie zginął Król Olaf II, pierwszy święty w Norwegii.

Podziwialiśmy most przechodząc przez rzekę Nidę, wzdłuż wybrzeża której ciągnęły się restauracje i bary. Spacerowaliśmy starym mostem Gamle Bybro, Bramą Szczęścia.

Zwiedzaliśmy dzielnice Bakklandet. Oglądaliśmy stare kolorowe budynki dawnych magazynów. Widzieliśmy wspaniałą panoramę miasta z Fortu Kristiansen i posąg Króla Olafa Tryggvasona założyciela miasta.

Brama Północy

Przejeżdżając pod bramą Trøndelag przeżywaliśmy jak dzieci widząc napis Nord Norge. To tu widzieliśmy pierwsze stada reniferów, a nawet zaprzyjaźnilismy się z jedym z nich.

Podróż przez koło podbiegunowe

Jechaliśmy Narodowym Szlakiem Turystycznym Helgeland, Nasjonale Turistvegen Helgelandskysten Nord Hellåga. Pięknym północnym wybrzeżem między otwartym morzem a wysokimi górami.

Dawniej niezdobyte drogi przez walczące żywioły północy z południem. Dziś spokojna podróż przez koło podbiegunowe.

W archaicznej przyrodzie i polarnym słońcu, wpatrywaliśmy się w przepaść oceaniczną lub oczy spoczywały na horyzoncie. Mijaliśmy krajobrazy które wpłynęły na historie, kulturę i ludzi od epoki kamienia łupanego do dziś.

Widzieliśmy hodowle ryb, osłonięte porty i chaty rybackie. Czuliśmy północny wiatr wybrzeża przy płonącym słońcu w nocy. Widzieliśmy jęzory lodowca Svartisen, które w upały jakie nam towarzyszyły były prawie mistyczne.

Dotarliśmy do cudownego Glomfjordu gdzie wyspinaliśmy się drewnianymi schodami (zamkniętymi tuż po naszej wizycie) na szczyt góry.

Oglądaliśmy z wielkiego mostu najsilniejszy prąd Saltstraumen z jego ogromnymi wirami wodnymi.

Zakochaliśmy się na zabój w największym mieście Nordlandu, Bodø. W jego nowoczesności.Zwiedzaliśmy Muzeum Lotnictwa Norsk Luftfartmuseum. Odwiedziliśmy Nordland Muzeum by poznać historię Bodø.

Oplalismy się na różowych niczym Elefonisi lub rajskich niczym Korfu plażach.

Odwiedziliśmy Narwik gdzie zapaliliśmy znicz na pomniku poległych polskich żołnierzy Brygady Strzelców Podhalańskich, którzy walczyli o wolność Norwegii i Polski. Widzieliśmy Muzeum Wojny, Narvik Var Museum i strasznie zmokliśmy.

Bardu zachwyciło nas starymi farmami i lokalna architekturą. Tu po raz pierwszy widzieliśmy Samską ludność. Poznaliśmy smutna prawdę o tym, że północ pomału umiera.

W Alcie byliśmy w trakcie powodzi. Tu woda zabierała domy a rzeki wylewały. Ogromna Arktyczna Katedra Northern Lights Cathedral wyglądała jak twierdza nie do zdobycia. Żałowaliśmy, że nie zobaczymy jej nocą kiedy światła imitują zorze polarną i pięknie rozświetlają jej strzelistość.

Dalej pędziliśmy na północ przez bezdroża płaskowyżu Kvaldsund w kierunku Nordkapp mijając stada reniferów. Które na letnich pastwiskach karmiły i pilnowały swoje malutkie cielątka.

W Honningsvåg portowym miasteczku pomimo zamkniętych atrakcji przytulaliśmy się do pomnika psa bernardyna o imieniu Bamse, narodowym bohaterze. I czuliśmy się jedynymi ludźmi w tym opustoszałym mieście.

By wreszcie dotrzeć na koniec świata. Na Nordkapp. Tu tak naprawdę doświadczyliśmy ogromu północnego żywiołu, gdzie wiatr podrywając kamienie powybijał na szyby w samochodzie. Nordkapp nas sponiewierał i wygonił. Nie dotarliśmy wszędzie. Ale urzekł nas bardzo.

Wracając nocowaliśmy w Tromsø, wjechaliśmy kolejka linową na szczyt góry Storsteinen by podziwiać panoramę miasta. Spacerowaliśmy uliczkami Strogaty głównej ulicy. Oglądaliśmy zorze polarną niestety tylko w Planetarium.

Muzeum Polarne, Polar Museum najpiękniejsze muzeum ever, zabrało nas na wyprawę polarną z Roaldem Amundsenem. A centrum edukacyjne Polaria zachwyciła swoją architekturą przypominającą spiętrzoną krę lodową.

Zjedliśmy w najdalszym północnym Burger Kingu i piliśmy zimne arktyczne piwo Mack.

Jechaliśmy Narodową Trasą Turystyczna Nasjonal Turistveg Senja wyspy Senja między Gryllefiordem a Botnhamn. Staliśmy na rampie Bergsbotn, a z rampy Tungeneset podziwialiśmy poszarpane szczyty gór i plaże.

Wdrapaliśmy się po śniegu na szczyty by podziwiać Seglę. Zapisaliśmy ją w sercu głęboko.

Dotarliśmy na Lofoty. Próbowaliśmy suszonych ryb, których ostry zapach nas nie odstraszył.Byliśmy w ostatniej osadzie Lofotów o najkrótszej nazwie Å.

Wchodziliśmy na Reine po schodach zbudowanych przez nepalskich Szerpów. Nie spaliśmy w Rorbu chatkach rybackich, ale na rajskich plażach serferów.

Przenieśliśmy się w epokę Wikingów w Muzeum Wikingów, Lofotr Vikingmuseet. Spacerowaliśmy po szlakach Ryten i plażach Kvalsvika.

W Svolvær podziwialiśmy nowoczesność i ostro zakończoną kozią górę Svolværgeite.

Przejeżdżaliśmy Śnieżną Drogą Snøvegen trasą Aurland, Aurlandsvegen.

Z platformy widokowej w Stegastein podziwialiśmy panoramę całego Aurlandsfjordu.

Dotarliśmy do Flåm gdzie koleją Flamsbana podróżowaliśmy do Myrdal. Chłodziliśmy się w bryzie wodospadu Kjosfossen, gdzie latem tańczy Huldra.

Przenieśliśmy się w czasie na starej farmie Otternes. I przejeżdżaliśmy wzdłuż najwspanialszego fiordu Norwegii Nærøyfjord.

Odwiedziliśmy Voss które jest prawdziwym centrum sportów ekstremalnych, a z kolejki torowej ze szczytu góry Hangurtopen mogliśmy podziwiać dolinę.

Jechaliśmy największym płaskowyżem Europy Hardangervidda, królestwem dzikiej przyrody. Wypatrując Marka Kamińskiego na próżno. Chłodziliśmy się pod wodospadem Steisdalfossen i Vøringsfossen.

W wyjątkowo słonecznym Bergen poszliśmy w tango. Piliśmy wino i chodziliśmy spać nad ranem. Wjechaliśmy słynną kolejką Fløibanen na wzgórza Fløyen, jedliśmy owoce morza i próbowaliśmy wieloryba na targu Torget.

Łaziliśmy po starych uliczkach Bryggen, Gamle Bergen. W Muzeum Sztuki Kode podziwialiśmy obrazy Edwarda Muncha i innych norweskich malarzy. Zaintrygowały nas grafiki Pablo Picasso.

W upalnym Stavanger uciekliśmy przed upałem do Muzeum Ropy Naftowej Petroleum Museum. Oglądaliśmy słynne konserwy sardynek, jedliśmy lody na cudnej kolorowej starówce.

I opalaliśmy się na plaży pod Trzema Mieczami Sverd i fjell wbitymi w skałę Hafrsfjorden.

W Rogaland czekała na nas skała Preikestolen. Pędziliśmy jak na skrzydłach. I wracaliśmy uskrzydleni.

Nastepnie trasą Lysevegen ponad taflą Lysefjorden dojechaliśmy do schroniska Øygardstølen skąd wspinaliśmy się na Kjerag. Głaz wiszący 1000 metrów nad fiordem.

Jadąc Narodową trasą Hardanger, Nasjonal Turistveg Hardanger, podziwialiśmy piękne wodospady. Dojechaliśmy do Tyssedal skąd ruszyliśmy na Trolltungę.

Wracaliśmy do domu doliną Romsdal Alp i Andalsnes. Mijając nasze upragnione, nie zdobyte jeszcze szczyty Trolveggen.

Spaliśmy na dziko i na parkingach. Zdarzało się, że na bardzo nowoczesnych kampingach. Kąpaliśmy się raz w misce na dworzu, raz pod prysznicem na minuty.

Zdarzało się że marzliśmy w nocy, lub muszki nas pożarły żywcem. Na kempingach widzielismy różne rzeczy, a każdy gospodarz był historią samą w sobie. Czasem zabawną czasem szkoda gadać i lepiej zapomnieć….

Złapaliśmy dwa mandaty. Za przekroczenie tylko 10 kilometrów na godzinę zapłacilismy dwa tysiące koron. I to dwa razy! Strasznie to odchorowaliśmy.

Wrócilismy odmienieni. Zrozumieliśmy, że nic wiecej do szczęścia nam nie jest potrzebne. Każdy dzień był przygodą i niespodzianką. Nie odzobaczymy tego nigdy. Tego nie zabierze nam nikt. Nigdy.

I tak zaczęliśmy chcieć żyć na Van Lifie, pozbyliśmy się wszystkiego co tak nieudolnie do tej pory zdobywaliśmy i choć to dziwne to czuliśmy, że mamy coraz więcej.

1 Email