Trolltunga czyli Jęzor Trolla.

by Agnieszka
28 views

Jęzor Trolla, czyli Trolltunga. Najbardziej widowiskowa skała w Norwegii. Troll łobuz wysunął swój jęzor w 700. metrową przestrzeń. Wywalił go nad jeziorem Ringedalvatnet, jak trampolinę dla skoczków do wody. I wystaje tak sobie na płaskowyżu Hardangervidda na 10 km od Tyssedal. Czeka nas piękna i długa wycieczka.

Kiedy budzik dzwoni o 4.30 zrywamy się na równe nogi. O 5.30 jesteśmy na parkingu w Skjeggedal, niestety musimy ruszać z poziomu P2, bo na wyższym parkingu nie było już miejsc, a my zbyt późno chcieliśmy dokonać rezerwacji. Ta opieszałość będzie kosztować nas dodatkowe 800 metrów. To oznacza, że mamy 28 kilometrów do przejścia. Czyli jakieś 8 do 12 godzin. Około 100.000 osób rocznie pokonuje ten szlak to i my damy radę.

Jest chłodny, rześki poranek, ale słońce zwiastuje lampę przez cały dzień. Chodzenie po górach w słońcu wcale nie jest takie przyjemne, kiedy trzeba chodzić po śniegu, a ten oślepia bardzo. Na szczęście wysokie szczyty zasłaniają jeszcze promienie słońca i robimy jakieś osiem kilometrów w cieniu. Szlak jest dobrze oznakowany. Piękny. Zadeptany. Z wieloma płaskowyżami. Z których podziwiać można głębokie wody jezior.

Trolltungę wyrzeźbiła czapa lodowa, która niegdyś pokrywała większość Norwegii i Skandynawskiego lądu. To lodowata woda zmroziła skałę i oderwała od góry pozostawiając tylko skalny kikut, coś co miejscowi nazywali Językiem Trolla. Wystaje prostopadle do zbocza. Czekała na nas tysiące lat, byśmy mogli dotrzeć do jej czubka, odważyć się spojrzeć zza krawędź prosto w dół do jeziora w dolinie Sjeggedal.

Trolltunga stała się jedną z największych atrakcji Norwegii. Ale wiedzieć trzeba, że podróż tam i z powrotem, może być również cudowna jak i wymagająca. I to jest piękne. W chwili pisania tego tekstu na Instagramie znajduje się ponad 100.000 zdjęć oznaczonych hasztagiem Trolltunga. Bo turyści przychodzą tu głównie po zdjęcie. I choć Jęzor jest znacznie mniejszy niż wynika ze zdjęć i naszych wyobrażeń jest mistyczny i bardzo fotogeniczny.

Zaczynając trasę mijamy tory, po których jeździła kolejka i która zatrzymała się na dobre w 2011 roku. Woziła wagonikami towary i ludzi przez 100 lat. Gdy miejscowi ludzie budowali chaty. Wjazd o długości 930 metrów, wciągał towary i robotników w kilka minut. W Wielkanoc 1955 roku zdarzył się śmiertelny wypadek, jedna z dwóch lin pękła. Wagon był pełen ludzi. Dwie osoby zginęły, kilka zostało ciężko rannych.

Tor został zamknięty, a rok później odrestaurowany na potrzeby mieszkańców Tyssedal i Skjeggedal. Kiedy kolejka stanęła prezes firmy Tyssefaldene A.S. w 50. rocznicę powstania firmy w 1956 roku. obiecał budowę nowej kolei, ale skończyło się na niespełnionych obietnicach. Gdyby chcieli podjąć się budowy nowej kosztowałaby 30 milionów koron. Powstała za to droga dojazdowa, tak by właściciele licznych domków i hytt mogli do nich dojechać. Droga okazuje się najgorszym i najtrudniejszym odcinkiem szlaku. Pierwsze 800 metrów pięknej nowej drogi asfaltowej Måglivegen z 17. zakrętami i nachyleniem 17. stopni jest żmudne i monotonne, a schodząc w dół najbardziej obciąża kolana.

Około 2012 roku, kiedy już reszta świata odkryła Trolltungę, właściciel Hotelu Trolltunga będąc zapalonym przewodnikiem, zakłada Klub Trolltunga Activ, wtedy też powstaje szlak Via Ferrata prowadząca zboczem góry. Dla chętnych, a tych nie brakuje jest możliwość spania w specjalnych kapsułach na płaskowyżach między szczytami. Zapewne jest to niezapomniane doświadczenie. Obecnie Trolltunga generuje około 320 milionów dochodów związanych z zakwaterowaniem, wyżywieniem i transportem.

Jęzor jest szeroki więc wejście na niego nie jest problemem. Ale trzeba być ostrożnym, bo tutaj rządzą siły natury. Sama wędrówka jest wspaniała. Trasa jest dobrze oznaczona i widoczna. Czasem porośnięta głazami, czasem górskimi zboczami, z których majaczą grafitowe jeziora. Wyglądają jak fiordy w pomniejszeniu. Trolltunga stała się jedną z największych atrakcji Norwegii. Ale wiedzieć trzeba, że podróż tam i z powrotem może być równie cudowna co wymagająca.

Pierwsze Zdjęcie z Trolltunga powstało w 1967 roku, ale opublikowane dopiero w 1971 roku i ma ono swoja historię. Zdjęcie zostało wykonane przez robotnika przemysłowego Andreasa Vodahl 87l i Bartholda Hegemann 78l, który był modelem. To zdjęcie z Trolltunga z mężczyzną siedzącym na końcu języka zdobi 12.000 pocztówek. Dziennikarz Jan Gravdal napisał artykuł o historii tego zdjęcia, ale nie spodobało się to lokalnym władzom, które uznały, że zachowanie starców było nierozsądne i by nie namawiać ludzi do ryzykownych zachowań ukryto ten fakt przed światem.

Tak minęło jeszcze wiele lat zanim świat poznał Tyssedal i Trollowy Język. Dziś jest główną atrakcją dla turystów z całego świata, dzięki mediom społecznościowym, ale również dzięki lokalnym władzom, które polubiły ryzyko. Dziś znajduje się koło Preikestolen wśród najpopularniejszych wycieczek na świecie. Pewien amerykański magazyn internetowy The Huffington Post uznał Trolltungę za jedno z dziesięciu najlepszych miejsc do wędrówek oraz nazwał przerażającym. To drugie w naszej opinii mija się z prawdą.

Chodzenie po górach daje poczucie wolności, zwycięstwa i poczucie sensu bytu. Każda góra, każdy szczyt i cel mają swoją osobowość i tożsamość. Trolltunga jest niezrównana. Idź, bo gdy dotrzesz, nigdy nie powiesz, że nie było warto. Każda wędrówka ma swoją końcową nagrodę i nie wiemy czy cel, czy droga, która go uświęca jest bardziej pożądana. Bo droga jest celem samym w sobie.

0 comment
0

You may also like

Leave a Comment